img-20161110-090949.jpg
Masz pytanie? Potrzebujesz porady w sprawie prawka?
Nasz ekspert odpowie na Twoje pytania Poradź się eksperta
Strona główna Aktualności Drogowy "wychowawca" skazany
agresja.jpg

07-11-2017

Drogowy "wychowawca" skazany

Do sądu trafiła sprawa klasycznej i banalnej kolizji: na tył poprzedzającego auta najechał inny pojazd. Werdykt wydawałby się oczywisty, jednak "sprawca" nie zgodził się z przyjęciem winy dlatego sprawa trafiła na wokandę. I, jak się okazało, słusznie.

 

Sprawa miała drugie dno. Sąd skrupulatnie się jej przyjrzał i nie pozostawił suchej nitki na kierowcy pojazdu poprzedzającego, a było nim bmw. Oczywiście nie chcemy propagować stereotypów, jednak to właśnie sąd w uzasadnieniu odniósł się marki pojazdu.

 

Na drodze doszło do coraz, niestety, powszechniejszej sytuacji. Poruszały się nią dwa pojazdy - kia i właśnie bmw. Na jednym ze skrzyżowań pasażerowi bmw nie spodobało się coś w zachowaniu kierującego kią- wówczas wysiadł on z pojazdu i pouczał, na szczęście tylko werbalnie, kierującego pojazdem koreańskiej marki. Gdy pojazdy ruszyły, kia została wyprzedzona przez bmw, którego kierowca "wychowawczo" ostro zahamował, co skutkowało niewyhamowaniem auta z tyłu i najechania na tył.

 

Na miejscu pojawiła się policja. Kierowca bmw tłumaczył, że zahamował, bo tuż przed jego pojazd wybiegł pies a tuż za nim na jezdnię zmierzało dziecko, stąd tak gwałtowna reakcja. Kierujący widział jednak sytuację zupełnie inaczej, dlatego sprawa trafiła do sądu. Tam "poszkodowany" kierowca bmw miał tę samą linię obrony, jednak sądowi wydała się ona mało wiarygodna i doszedł do wniosku, że doszło do próby "wyhowania" na drodze innego kierowcy. W tym przypadku tego, który kierował kią. Po prostu sąd oceniał nie tylko samą, banalną kolizję, ale przede wszystkim zachowanie, które na polskich drogach jest powszechne, bo nasi kierowcy uwielbiają udowadniać innym uczestnikom ruchu, że ci nie potrafią jeździć. A które to zachowanie doprowadziło właśnie do zderzenia.

"Nagły manewr hamowania przed zbliżającym się pojazdem nie może być usprawiedliwiony chęcią "wychowania" innego uczestnika ruchu drogowego" - tłumaczył wyrok sąd i grzywna ukarał kierowcę bmw.

 

"Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom obwinionego, albowiem pozostają w sprzeczności z pozostałym materiałem dowodowym, w szczególności z zeznaniami pokrzywdzonego i świadkami S. oraz zasadami doświadczenia życiowego. W ocenie Sądu, wyjaśnienia obwinionego zmierzają ewidentnie do uniknięcia odpowiedzialności za zarzucane mu wykroczenie. Żaden z dowodów osobowych uznanych za wiarygodne nie potwierdza tezy o wbiegnięciu psa na jezdnię" - czytamy w uzasadnieniu.

"Świadkowie K. M. i T. S. oraz A. S. zeznali, iż w ich ocenie manewr obwinionego nie miał uzasadnionej przyczyny, spowodował konieczność gwałtownego hamowania, które było odczuwalne jako wręcz zatrzymanie pojazdu. K. M. wolno i z zachowaniem ostrożności ruszył na światłach za samochodem B. w odległości około 20 metrów. W jego ocenie odległość ta była bezpieczna. Świadkowi widzieli pasażera samochodu B., który na światłach wyszedł z samochodu i w niekulturalny sposób zwracał uwagę pokrzywdzonemu" - tłumaczył dalej sąd.

 

W ocenie Sądu, obwiniony, swoim zachowaniem - nagłym manewrem hamowania, bez uwzględnienia zbliżającego się za nim pojazdu, spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. "Zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego" polega na stworzeniu takiej sytuacji, która grozi nastąpieniem ujemnych skutków dla ruchu drogowego. Zagrożenie bezpieczeństwa jest w istocie niebezpieczeństwem. W języku potocznym "niebezpieczeństwo" oznacza "stan, sytuację, położenie grożące czymś złym" .

 

Trafnie wskazuje się, że w ogólnym pojęciu niebezpieczeństwa chodzi o sytuację zawierającą w sobie potencjalną możliwość przerodzenia się w nowy układ, oznaczający powstanie ujemnych następstw ocenianych w punktu widzenia interesów jednostki. Zasadnie podkreśla się w literaturze, że termin "niebezpieczeństwo" oznacza zjawisko przedstawiające groźbę dla jakiegoś podmiotu. Jest to pewna sytuacja lub stan rzeczy charakteryzujący się odpowiednim stopniem prawdopodobieństwa nastąpienia ujemnego skutku.

W tym stanie rzeczy, w ocenie Sądu, wina obwinionego jest ewidentna i została mu udowodniona. Popełnił on wykroczenie z ar 86§1kw i za to z mocy tego przepisu został skazany i wymierzono mu karę jak w sentencji wyroku.

Wymierzając obwinionemu karę Sąd uwzględnił jako okoliczność obciążające obwinionego jego umyślne działanie i zachowanie co najmniej niekulturalne. Jako okoliczność łagodzącą przyjęto nieznaczne uszkodzenia pojazdu K.. Sąd nie dostrzegł innych okoliczności łagodzących leżących po jego stronie.

- Obwiniony zaprezentował przykład tzw. kierowcy-wychowawcy. Nie tolerują oni u innych jakichkolwiek błędów, nawet tych popełnianych nieumyślnie. Ich typowe myślenie to: „Zajechałeś mi drogę, to ja zajadę ci ją jeszcze bardziej, tak żebyś wiedział, jakie to było niebezpieczne". Skutki tego mogą być znacznie groźniejsze od błędów popełnionych wcześniej przez innych – podkreślił Sąd.

- Zdaniem wielu psychologów próby wychowywania innych uczestników ruchu spotykają się zwykle z nieufnością, irytacją, frustracją oraz agresją. Niektórzy wskazują tu również na powiązanie z marką prowadzonego przez siebie samochodu – podsumowano..

Z pełnym uzasadnieniem i wszystkimi okolicznościami zdarzenia zapoznać można się TUTAJ.

 

Warto przypomnieć, że to nie pierwszy tego typu wyrok. Pisaliśmy już o niemal identycznej sytuacji, jednak w tym przypadku kierujący pojazdem, który uderzył w auto poprzedzające, był wyposażony w kamerę. Tutaj wyrok był surowszy, bowiem kierowcę, który celowo i gwałtownie zahamował skazano - poza grzywną - także na utratę prawa jazdy. O sprawie pisaliśmy TUTAJ, a poniżej nagranie dokumentujące zdarzenie.

 

Powrót do listy aktualności

Komentarze

Brak dodanych komentarzy, bądź pierwszy i dodaj komentarz.

Dodaj własny komentarz

Ocena