krzys2.jpg
Masz pytanie? Potrzebujesz porady w sprawie prawka?
Nasz ekspert odpowie na Twoje pytania Poradź się eksperta
Strona główna Aktualności Szaflary: Egzaminator z dodatkowymi zarzutami
szaflary.jpg

05-12-2018

Szaflary: Egzaminator z dodatkowymi zarzutami

Prokuratura rozszerzyła zarzuty dla egzaminatora, który brał udział w tragicznym w skutkach wypadku pojazdu egzaminacyjnego, do którego doszło w sierpniu na przejeździe kolejowym w Szaflarach (woj. małopolskie). W ocenie śledczych egzaminator w żaden sposób nie pomógł osobie egzaminowanej w wydostaniu się z pojazdu i sam "po prostu uciekł".

 

Nowy zarzut to "nieudzielenie pomocy". Prokuraturzy twierdzą, że mężczyzna mógł pomóc młodej kobiecie opuścić pomóc, a nie zrobił nic - nie pomógł jej nawet odpiąć pasa, nie poinstruował jak uruchomić pojazd, w końcu nawet nie polecił jej w żaden sposób opuszczenia samochodu egzaminacyjnego. Sam zdążył w porę uciec z auta. Kilka sekund później skład pociągu uderzył w egzaminacyjną toyotę. Na skutek zderzenia śmierć poniosła osiemnastoletnia zdająca.

 

Śledztwo trwa już ponad trzy miesiące. Wszczęto je w sprawie nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. W początkowej fazie badano wątek współodpowiedzialności egzaminatora. Obecnie zarzuty rozszerzono właśnie o zarzut nieudzielenia pomocy. W trakcie śledztwa przeprowadzono również eksperyment procesowy, z którego ma wynikać, że mężczyzna zdołałby zatrzymać pojazd, zanim ten znalazł się na torach po tym, gdy zdająca egzamin zignorowała znak B-20 (STOP). Z samych nagrań z wnętrza pojazdu (obraz i dźwięk) wynikać ma z kolei, że egzaminator miał wystarczająco dużo czasu na podjęcie działań, które mogłyby uratować kobietę. Zamiast tego miał bez żadnego słowa uciec z pojazdu.


- Mógł odpiąć jej pasy, lub wręcz wypchnąć z kabiny. Tymczasem nagranie z kamer zamontowanych w samochodzie potwierdza, że egzaminator po prostu uciekł, nie wydając nawet polecenia, by kursantka też opuściła pojazd - powiedział Radiu ZET Józef Palenik, prokurator rejonowy w Nowym Targu.

Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa. 62-letniemu Edwardowi R. grozi kara do 8 lat więzienia.

Powrót do listy aktualności

Komentarze

Brak dodanych komentarzy, bądź pierwszy i dodaj komentarz.

Dodaj własny komentarz

Ocena