3.jpg
Masz pytanie? Potrzebujesz porady w sprawie prawka?
Nasz ekspert odpowie na Twoje pytania Poradź się eksperta
Strona główna Aktualności Za poprawkę egzaminu zapłaci instruktor?
egzc.jpg

19-06-2017

Za poprawkę egzaminu zapłaci instruktor?

Pomysł ten jest kolejnym z kuriozalnych, które w ostatnim czasie pojawiły się w eterze, a które to pomysły mają rzekomo pozytywnie zrewolucjonizować branże szkolenia kandydatów na kierowców. Za ideą, w myśl której za poprawki (po trzecim "oblanym" egzaminie) ma płacić instruktor przygotowujący kandydata na kierowcę stać ma dyrektor WORD w Toruniu.

 

- Jeżeli poświadczę de facto nieprawdę i podpiszę czy potwierdzę komuś umiejętności których nie ma, to przy braku jasnych reguł  czy nadzoru, wiedząc, że nie spotkają mnie z tego tytułu żadne konsekwencje, tak będę robił. Jeżeli będę ponosił odpowiedzialność, bo zapłacisz instruktorze za kolejny egzamin, to tak łatwo nie poświadczę nieprawdy - twierdzi Marek Staszczyk, dyrektor toruńskiego WORD.

 

Zatem w pomyśle tym zawarta jest sugestia, że za niepowodzeniami osób zdających egzamin na prawo jazdy stoją głównie instruktorzy, którym albo nie zależy na wyszkoleniu swoich klientów, albo sami nie mają umiejętności, by to skutecznie robić. Szkopuł w tym, że jednak weryfikacją tego stanu rzeczy zajmuje się rynek. Słabe szkoły i słabi instruktorzy prędzej czy później z rynku znikną tak i tak.

 

Pomysł ten jest fatalny i na wskroś populistyczny. I nie do końca wiadomo, co miałby przynieść. Za to wiadomo, że na niepowodzenie w trakcie egzaminu na prawo jazdy - mimo jasnych jego reguł - składa się bardzo wiele czynników. Wynik negatywny często otrzymują osoby bardzo dobrze do egzaminu przygotowane, jednak z przyczyn czysto osobowościowych nie radzą sobie ze stresem w trakcie sprawdzianu lub czasem mają po prostu pecha. Czy tak zero-jedynkowe przenoszenie odpowiedzialności na szkoleniowca jest sprawiedliwe? To pytanie retoryczne.

 

Oczywiście zgoła odmienną kwestią jest egzekwowanie umiejętności kursantów podczas egzaminów wewnętrznych i pilnowanie tego, by na egzamin poszły rzeczywiście wyłącznie osoby przygotowane należycie. Wszak ośrodek szkolenia kierowców ma możliwość stwierdzenia brak wymaganych umiejętności, by kurs uznać za zakończony. Jednak tak długo, jak niezmieniona zostanie świadomość klientów szkół jazdy, tak długo ci będą odbierać uwagi instruktorów jako chęć naciągnięnia na dodatkowe godziny. I, niestety, osoby nieprzygotowane w ogromnej większości same, na własne żądanie, chcą próbować swoich sił w WORD. Do OSK wracają się doszkolić dopiero po niezdanym egzaminie (lub kilku nieudanych próbach). O doszkoleniu po regulaminowych 30 godzinach jazdy i przed pierwszym egzaminie rzadko chcą słyszeć.

 

Na tym polu należałoby szukać rozwiązań, jednak nie w taki sposób, jaki zaproponował dyrektor Staszczyk. Idąc bowiem tym tokiem myślenia: skoro za niepowodzenie na egzaminie ma odpowiadać finansowo instruktor, skoro potwierdził (poświadczając nieprawdę, jak sugeruje dyrektor toruńskiego WORD) umiejętności kursanta, to czy za przyszłe zdarzenia drogowe (kolizje, wypadki) kierowcy, którego umiejętności na egzaminie potwierdził egzaminator odpowiadał finansowo będzie... egzaminator?

Powrót do listy aktualności

Komentarze (3)

Gość
~ Pepe
5

A co z egzaminatorami , którym się udowodni że niesłusznie oblali? Zapłacą za kurs instruktorowi?

2017-06-19 10:18
Gość
~ happyend
5

wystarczy wrócić do zasady że po 3 nie zdanych egzaminach jazdy dodatkowe są obowiązkowe.

2017-06-19 22:30
Gość
~ instruktor
1

A za spowodowany po egzaminie wypadek/kolizję zapłaci egzaminator !!!!! Może to byłoby rozwiązanie ????

2017-06-20 07:34

Dodaj własny komentarz

Ocena