krzys2.jpg
Masz pytanie? Potrzebujesz porady w sprawie prawka?
Nasz ekspert odpowie na Twoje pytania Poradź się eksperta

Aktualności - archiwum

Aktualne wiadomości dla osób na kursie nauki jazdy i szukających informacji o prawie jazdy. Szukasz nowości lub wiedzy w zakresie kursu nauki jazdy i prowadzenia pojazdu. Portalnaukijazdy.pl - najciekawsze miejsce w sieci o prawku.

19-09-2018

5 lat za cofnięcie licznika

Taka kara może grozić za działania polegające na fałszowaniu wskazań przebiegu samochodu, czyli potocznie mówiąc - za cofnięcie licznika. Za ten procedes kodeks karny będzie przewidywał karę od trzech miesięcy do nawet pięciu lat pozbawienia wolności. Projekt zmian kodeksu karnego (oraz ustawy Prawo o ruchu drogowym) przyjął rząd. 

 

Warto przy tym zauważyć, że już obecnie osoba, która oferuje samochód do sprzedaży i posiada wiedzę o tym, że przebieg w pojeździe jest sfałszowany, to popełnia przestępstwo. Nie było jednak do końca jasno określonych sankcji za sam procedes "cofania liczników". I to ma się zmienić. Szkopuł w tym, że sankcja "w papierach" to jedno, a drugie - egzekucja prawa i skuteczne pociąganie do odpowiedzialności osób za to odpowiedzialnych. Przy czym odpowiadać za procedes ma zarówno ten, który licznik sfałszuje jak i ten, który zleci taką usługę. 

 

Dziś na rynku wtórnym jest mnóstwo - śmiało można powiedzieć, że większość - pojazdów, które mają "skorygowane" liczniki przebiegu. W szczególności w samochodach pochodzących z importu. Eksperci wskazują, że nie tylko w Polsce fałszuje się przebieg, za to tutaj odbywa się to po raz drugi, bowiem wcale nie jest tak, że proceder ten nie jest nagminnie stosowany także za zachodnimi granicami, skąd pojazdy trafiają do Polski. Już - na przykład w Niemczech - tamtejsi oferenci/zbywcy cofają wskazania przebiegu, a kolejnej tego typu korekty dokonuje często handlarz w Polsce. 

 

 

 

12-09-2018

Kursy teoretyczne w szkołach ponadgimnazjalnych?

Kandydat na prezydenta Białegostoku zapowiedział, że jeżeli wygra jesienne wybory i obejmie stery w mieście wprowadzi darmowe kursy dla młodzieży szkół ponadgimnazjalnych w zakresie szkolenia na prawo jazdy. 

 

Kurs teoretyczny, na koszt samorządu, miałby się odbywać w szkołach: zawodowych (branżowych), technikach i liceach. Osoby, który skorzystałyby z takiej możliwości, w ośrodku szkolenia kierowców musiałyby odbywać tylko część praktyczną szkolenia. Swoimi planami na konferencji prasowej podzielił się Wojciech Koronkiewicz, który ubiega się o fotel prezydenta Białegostoku. 

 

- Program ustala ministerstwo, ale prezydent miasta może przeznaczyć w budżecie pewne środki na kursy teoretyczne i kursy pierwszej pomocy. Chciałbym państwu obiecać, że jeśli zostanę prezydentem, to takie środki w budżecie się znajdą, żeby uczniowie w szkołach średnich mogli przejść takie kursy – stwierdził Koronkiewicz.

 

Warto przypomnieć, że już dziś kandydat na kierowcę nie ma obowiązku uczestniczenia w zajęciach teoretycznych ośrodka szkolenia kierowców, jeżeli samodzielnie uzyska niezbędną wiedzę z przepisów i pozytywnie przebrnię przez egzamin teoretyczny w WORD. 

 

12-09-2018

Niedowidzący stracą "prawko" i to bez dyskusji!

Jeżeli podczas kontroli drogowej policjant stwierdzi, że zatrzymany kierowca nie będzie w stanie odczytać danych z tablicy rejestracyjnej z odległości 20 metrów, to obligatoryjnie decyzją policjanta - niepodlegającą dyskusji - zostaną mu zatrzymane uprawnienia. Póki co nie w Polsce, a w Wielkiej Brytanii. Rusza właśnie tego typu akcja tamtejszej policji. 

 

Policjantów "w roli" okulistów spotkać będzie można na razie w trzech brytyjskich hrabstwach. By ocena stanu wzroku zatrzymanego kierowcy była w miarę obiektywna, "badany" on będzie zawsze z tej samej odległości a polegać będzie na odczytywaniu danych z tablicy rejestracyjnej. Gdy weryfikacja wypadnie negatywnie, mundurowy zatrzyma uprawnienia. I co ciekawe: od decyzji tej nie będzie drogi odwoławczej! 

 

Oczywiście prawo jazdy odzyska, o ile - w razie potrzeby - wykona badania lekarskie i dostosuje się do zaleceń skorygowania wady wzroku chociażby poprzez wyposażenie się w okulary czy soczewki kontaktowe. Warto przypomnieć, że w Wielkiej Brytanii oświadczenie o wadzie wzroku (lub jej braku) jest wymagane przepisami już na etapie ubiegania się o prawo jazdy. Formuła ta jest dosyć niestandardowa, a w sytuacji, gdy okulista stwierdzi taką wadę wiedząc, że pacjent jest kierowcą, powinien "namówić pacjenta na złożenie odpowiednim organom stosownego oświadczenia". Gdy tego nie zrobi, swoistego doniesienia dokonuje lekarz. 

 

Problem dostrzegły władze, bowiem lawinowo wzrosła liczba wypadków drogowych powodowanych przez niedowidzących kierujących. Zastosowane, niejako pilotażowe rozwiązanie, jest dosyć spartańskie i kontrowersyjne, ale w tym jego siła, bo może się okazać bardzo skuteczne. 

 

30-08-2018

Obowiązują nowe znaki drogowe

Wczoraj weszły w życie przepisy rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych. W kodeksie pojawią się dwa nowe znaki drogowe do oznaczania granic strefy czystego transportu. Tak zaproponowane zmiany związane są z ustawą o elektromobilności i paliwach alternatywnych.

 

Ustawa weszła w życie na początku tego roku. Mowa tu o dwóch znakach drogowych pionowych: D-54 „strefa czystego transportu” oznaczający wjazd do strefy czystego transportu oraz D-55 „koniec strefy czystego transportu” oznaczający wyjazd ze strefy czystego transportu.

 

Według Ministerstwa Energii, które przygotowało projekt, głównym celem ustawy jest upowszechnianie w Polsce elektromobilności oraz transportu z wykorzystaniem paliw alternatywnych. Ma to nastąpić poprzez stworzenie systemu zachęty do zakupu aut elektrycznych czy rozwoju infrastruktury do ładowania takich aut.

 

Przepisy ustawy mają również pomóc w rozwoju transportu publicznego napędzanego paliwami alternatywnymi. Szacuje się, że do 2028 roku po polskich drogach ma poruszać się blisko 3 tys. autobusów elektrycznych.

27-08-2018

SPH CREDO na DOBROfest!

25 sierpnia w Chodzieży miał miejsce festyn charytatywny DOBROfest zorganizowany z myślą o 13-
letnim Oskarze, który choruje na nowotwór głowy. W trakcie imprezy zbierano pieniądze na leczenie i rehabilitację chłopca. Inicjatywę wsparła pilska firma SPH Credo oraz Wojewódzki Ośrodek Ruchu
Drogowego w Pile.


- Oskarowi oraz uczestnikom festynu zaprezentowaliśmy symulator pasów bezpieczeństwa. Urządzenie w prosty sposób udowadnia, że zapinanie pasów bezpieczeństwa podczas jazdy to nie
tylko wymagana przepisami konieczność, ale zdecydowanie coś więcej. Symulator pokazuje jak
zachowuje się organizm, kiedy zapomnimy zapiąć pasy, a dojdzie do zderzenia z innym pojazdem.
Osoby, które skorzystały ze stymulatora zgodnie twierdziły, że nie jest to przyjemne uczucie – mówi
Jacek Bogusławski, właściciel SPH Credo.


Ponadto w trakcie festynu można było skorzystać ze specjalnych gogli, które pokazują jak wygląda
jazda autem pod wpływem alkoholu (do 3,5 promila). Każdy uczestnik imprezy mógł porozmawiać z
przedstawicielami SPH Credo na temat materiałów szkoleniowych z zakresu nauki jazdy, których firma


jest wydawcą, a także sprawdzić swój poziom wiedzy z zakresu przepisów ruchu drogowego za
pomocą specjalnej, elektronicznej aplikacji. Oskar zdobył aż 65 punktów. Brawo! Dzięki obecności stanowiska pilskiego WORD-u każdy chętny mógł obejrzeć samochód wykorzystywany w trakcie egzaminu, usiąść za kierownicą i zaznajomić się z wnętrzem auta. Pracownicy WORD-u służyli wskazówkami dla przyszłych kierowców, a także odpowiadali na pytania, jakie warunki formalne należy spełnić, aby przystąpić do egzaminu na prawo jazdy i zdać go pomyślnie.


Nie zabrakło obecności policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Pile i ratowników, którzy szkolili z zasad przeprowadzenia sprawnej akcji ratującej ludzkie życie.

 

Zdjęcia z wydarzenia obejrzysz TUTAJ.

27-08-2018

Zarzut dla egzaminatora w sprawie wypadku w Szaflarach

Zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym usłyszał egzaminator, w związku z ubiegłotygodniowym tragicznym w skutkach wypadkiem na przejeździe kolejowym w Szaflarach na Podhalu. Zginęła 18.letnia zdająca, która nie zdążyła opuścić auta przed uderzeniem pociągu. 62.letniemu egzaminatorowi grozi nawet 8 lat więzienia.

 

Egzaminator zarzut usłyszał dzisiaj (27.08). Decyzja ta poprzedzona została analizą zebranego materiału dowodowego, z których najcenniejszymi były nagrania z wewnątrz pojazdu egzaminacyjnego. Do dyspozycji prokuratury były też nagrania z lokomotywy oraz monitoringu przemysłowego z pobliskiej posesji, skąd kamery obejmowały zasięgiem przejazd kolejowy, na którym doszło do wypadku. Przesłuchano także świadków i zapoznano się ze wstępnymi opiniami biegłych. 

 

Mimo bogatego materiału dowodowego prokuratura - póki co - nie zdradza szczegółów odnośnie zachowania samego egzaminatora tuż przed wypadkiem, zatem na razie nie wiadomo, czy była (i jeśli tak, to jaka) reakcja egzaminatora na fakt niezatrzymania pojazdu przed znakiem STOP. A jeśli jakaś reakcja z jego strony była, to nie wiadomo na tę chwilę, czy przyczyniła się ona do zatrzymania pojazdu egzaminacyjnego na przejeździe kolejowym, kilka sekund przed tym, gdy nadjechał skład pociągu. 

 

Egzaminator do prokuratury w Nowym Targu został dziś wezwany w trybie pilnym. Nie zdecydowano się na doprowadzenie go przez policję, jednak po jego dobrowolnym stawieniu się w prokuraturze (towarzyszył mu adwokat), dokonano jego zatrzymania. Na razie prokuratorzy nie zdradzają, czy będą wnioskować o tymczasowe zatrzymanie 62.letniego egzaminatora. 

 

Za nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. 

 

Więcej o szczegółach wypadku przeczytasz TUTAJ

24-08-2018

Tragedia na przejeździe - FILM

Wczoraj (23.08) pisaliśmy o tragedii, do jakiej doszło na przejeździe kolejowym w Szaflarach (Podhale). W wyniku zderzenia pojazdu egzaminacyjnego z pociągiem zginęła młoda kobieta, która zdawała egzamin na prawo jazdy. Dziś mamy już więcej informacji o okolicznościach wypadku. 

 

Pierwsze informacje, które pojawiły tuż po zdarzeniu zafałszowały nieco obraz sytuacji. Wskazywano, że pojazd zatrzymał się na przejeździe kolejowym, a egzaminator, który wysiadł z auta, "miał jeszcze czas na machanie do maszynisty w celu zatrzymaniu składu". Prawdą okazuje się jednak wyłącznie fakt, iż rzeczywiście egzaminacyjne suzuki baleno wjechało na przejazd i się zatrzymało. 

 

Światło dzienne ujrzały nagrania z monitoringu umiejscowionego nieopodal przejazdu (nie chodzi o monitoring z wnętrza pojazdu, choć ten również zabezpieczono i najpewniej będzie to najbardziej wartościowy materiał dowodowy w sprawie). Kierująca pojazdem, przed wjazdem na przejazd, zignorowała znak STOP. Po wjechaniu na przejazd nagle się zatrzymała. Trudno dziś, bez nagrań z wnętrza pojazdu stwierdzić, co było powodem nagłego zatrzymania, tym bardziej, że wjazd na tory był dosyć energiczny, z pewnego rodzaju impetem. 

 

Niewykluczone (acz to tylko domysł, nie fakt), że nagłe zatrzymanie było podyktowane reakcją egzaminatora - jak najbardziej błędną bądź spóźnioną. Lub przedwczesną - zależnie "z której strony" na to spojrzeć. Bowiem jeśliby chodziło o reakcję egzaminatora, która powinna nie dopuścić do wjazdu na przejazd bez uprzedniego zatrzymania pojazdu przed znakiem czy wyznaczoną linią zatrzymania, to mówimy o reakcji spóźnionej. Jeśliby to miała być reakcja na nieprawidłowość w zachowaniu zdającej, skutkująca oceną negatywną, to egzaminator powinien nie reagować w tak newralgicznym momencie i miejscu W ŻADEN SPOSÓB - czy to werbalnie, co mogło wystraszyć zdającą, czy też w sposób manualny poprzez zatrzymanie pojazdu dodatkowym hamulcem po stronie egzaminatora. Jednak to tylko i wyłącznie, na tym etapie, dywagacje. 

 

Dzięki nagraniom z monitoringu wiadomo, że między wjazdem pojazdu egzaminacyjnego na przejazd kolejowy a ucieczką egzaminatora z tego pojazdu mija około 7 sekund. Po kolejnych raptem 2 sekundach w suzuki uderza skład pociągu. To obala tezę, że egzaminator - zamiast działać w kierunku zjazdu z przejazdu czy "zarządzenia" wspólnej ewakuacji z pojazdu (nie można wykluczyć, że zdająca takie polecenie otrzymała) - "znalazł" czas na wymachiwanie do maszynisty pozostawiając zdającą w samochodzie. Tak jednak nie było. Dodatkowo należy zauważyć, że z chwilą, gdy egzaminator wybiegł z auta, zdająca zaczęła ruszać i zjeżdżać z przejazdu. Niestety, nie zdążyła i zabrakło jej jednej, może dwóch sekund. 

 

Warto też wskazać, że pociąg uderzył w pojazd od strony egzaminatora. Ten, uciekając z pojazdu i odskakując sprzed lokomotywy w ostatnim momencie niezaprzeczalnie ratował się przed śmiercą. Sporny pozostanie fakt, czy w czasie 7-9 sekund, które upływają między wjazdem pojazdu na przejazd oraz zorientowaniem się, iż nadjeżdża pociąg a zderzeniem z nim można było bez problemu uciec z auta wspólnie. Pamiętajmy, że nawet gdyby zdająca wysiadła z pojazdu w porę, to miała "wydłużoną drogę ucieczki" od egzaminatora, bowiem nawet po wyjściu z auta mogłaby nie uciec poza "pole rażenia" uderzonego pojazdu, z którego by wysiadła. 

 

Sprawę tragedii bada policja i prokuratura. Jak wspomnieliśmy wyżej, bardzo istotne będą nagrania z wewnątrz egzaminacyjnego suzuki. Tym bardziej, że nagrywany jest zarówno obraz, jak i dźwięk, zatem śledczy będą mieli pełen obraz sytuacji, w szczególności w aspekcie przyczyn takiego zachowania, które spowodowało zatrzymanie samochodu na torach i tego, co działo się w samochodzie przez kolejne sekundy. 

 

Z nagraniem z monitoringu zapoznać można się TUTAJ.

 

23-08-2018

3 Komentarze

Pojazd egzaminacyjny wjechał pod pociąg!

Do bardzo groźnego wypadku z udziałem pojazdu egzaminacyjnego doszło dziś w Szaflarach (Małopolska, powiat nowotarski). Auto, którym odbywał się egzamin na prawo jazdo, wjechało na przejeździe kolejowym pod pociąg. Zdająca w ciężkim stanie trafiła do szpitala. 

 

Do wypadku doszło dziś (23.08) około południa. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że gdy kierująca pojazdem egzaminacyjnym wjechała na niestrzeżony przejazd kolejowy, w aucie miał zgasnąć silnik. Wówczas z pojazdu wysiadł egzaminator, który zaczął machać ostrzegawczo w kierunku zbliżającego się pociągu, by maszynista zatrzymał skład. To się jednak nie udało. Doszło do zderzenia, a pojazd egzaminacyjny został przeciągnięty przez skład pociągu kilkanaście metrów. 

 

Trudno na tę chwilę stwierdzić, dlaczego z pojazdu w porę nie wysiadła zdająca, skoro bez problemu zrobił to egzaminator, który znalazł jeszcze czas na wysyłanie sygnałów ostrzegawczych w kierunku maszynisty. Kobieta została ciężko ranna. By wydobyć ją z roztrzaskanej "elki", strażacy musieli użyć sprzętu hydraulicznego. Na trasie kolejowej Szaflary-Zakopane trasa kolejowa została wyłączona z ruchu. 

 

AKTUALIZACJA: Niestety ze szpitala, do którego trafiła zdającą, dotarły do nas złe informacje. Kobieta, która zdawała egzamin i prowadziła pojazd, nie przeżyła wypadku. 

 

W niektórych mediach pojawiają się informacje, że był to pojazd nauki jazdy, a nie pojazd egzaminacyjny. Nie jest to prawdą. Do wypadku doszło podczas egzaminu na prawo jazdy. Z naszych informacji wynika, że egzaminator, który przeprowadzał szkolenie nie ma długiego stażu pracy jako egzaminator; wcześniej przez wiele lat miał szkolić kandydatów na kierowców i prowadzić własny ośrodek szkolenia kierowców. 

 

Foto: Dziennik Polski. Więcej zdjęć - TUTAJ

 

 

 

1  2  3  4  5  6  7  8  9    447