13718547-1143360242351859-14289621311071.jpg
Masz pytanie? Potrzebujesz porady w sprawie prawka?
Nasz ekspert odpowie na Twoje pytania Poradź się eksperta

Aktualności - archiwum

Aktualne wiadomości dla osób na kursie nauki jazdy i szukających informacji o prawie jazdy. Szukasz nowości lub wiedzy w zakresie kursu nauki jazdy i prowadzenia pojazdu. Portalnaukijazdy.pl - najciekawsze miejsce w sieci o prawku.

25-11-2016

ODBLASKuj i świeć przykładem

Mały lub duży, biały, żółty, a może zielony? Każdy sprawi, że będziesz lepiej widoczny na drodze. Każdy ma olbrzymi wpływ na bezpieczeństwo. Mowa oczywiście o odblasku. Niezbędnym dodatku, który każdy pieszy poruszający się po zmierzchu po drodze poza obszarem zabudowanym, powinien mieć umieszczony w sposób widoczny dla kierujących. „ODBLASKuj” to kampania społeczna Komendy Stołecznej Policji, której spot można będzie zobaczyć między innymi w komunikacji miejskiej i podmiejskich pociągach.

Szczególnie zagrożoną grupą uczestników ruchu drogowego w okresie jesienno – zimowym są piesi. Ciemne ubrania, kaptury i parasole utrudniają oraz ograniczają widoczność. To problem zwłaszcza w terenie niezabudowanym, nieoświetlonym, gdzie piesi poruszają się skrajem pasa ruchu. Warto podkreślić, że po zmroku pieszy ubrany w ciemny strój jest widziany przez kierującego pojazdem z odległości około 40 metrów. Natomiast osoba piesza, mająca na sobie elementy odblaskowe, staje się widoczna nawet z odległości 150 metrów. Ta dodatkowa odległość pozwala kierowcy na bezpieczne ominięcie pieszego lub wyhamowanie pojazdu.

Zgodnie z nowelizacją Prawa o ruchu drogowym każdy pieszy, który porusza się po zmierzchu po drodze poza obszarem zabudowanym, musi mieć odblask umieszczony w sposób widoczny dla kierujących. Za brak elementu odblaskowego grozi mandat do 100 zł.

W przepisach przewidziano wyjątek: pieszy może poruszać się po zmierzchu poza obszarem zabudowanym bez elementów odblaskowych, jeżeli znajduje się na drodze przeznaczonej wyłącznie dla pieszych lub na chodniku. Nowy przepis nie ma zastosowania w strefie zamieszkania – tam pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdem.

Elementy odblaskowe bez względu na formę lub kolor zwiększają szansę pieszego na uniknięcie potrącenia. Pamiętajmy, że prawidłowo noszone odblaski powinny być umieszczone w taki sposób, aby znalazły się w polu działania świateł samochodowych i były zauważalne dla kierujących nadjeżdżających z obydwu kierunków.

W Warszawie prowadzone są działania propagujące ideę noszenia elementów odblaskowych. Ich celem jest poprawa bezpieczeństwa pieszych. Elementami działań są zarówno spotkania z dziećmi i młodzieżą w ramach zajęć szkolnych, jak i czynności kontrolno-prewencyjne. Wsparciem dla tych działań jest kampania społeczna „ODBLASKuj”, w której ramach powstał spot filmowy mający zwrócić uwagę osób w każdym wieku, szczególnie zaś dzieci i ich opiekunów na kwestie związane z bezpieczeństwem na drodze.

Do udziału w kampanii zaproszono partnerów, którzy wielokrotnie wspierali policję w działaniach na rzecz szeroko pojętego bezpieczeństwa – Zarząd Transportu Miejskiego, Miejskie Zakłady Autobusowe, Tramwaje Warszawskie, Metro Warszawskie, Koleje Mazowieckie oraz Szybką Kolej Miejską. Dzięki ich zaangażowaniu spot filmowy będzie można zobaczyć na ekranach umieszczonych w autobusach, tramwajach, metrze i pociągach.

Pamiętaj, że bezpieczeństwo pieszego zależy zarówno od niego, jak i kierowców. Każdy kierowca będzie mógł skuteczniej zareagować, gdy pieszy zostanie wcześniej zauważony.

23-11-2016

Niepełnosprawni w ruchu drogowym - finał akcji

8 listopada br. nastąpił finał akcji „STOP – Niepełnosprawni w ruchu drogowym – BĄDŹ WYROZUMIAŁY” prowadzonej przez Środowiskowy Dom Samopomocy w Oleśnicy działający przy Stowarzyszeniu na Rzecz Osób Niepełnosprawnych „Pomocna Dłoń” w Dąbrowie Tarnowskiej.

Przypomnijmy, że celem prowadzonej akcji było łamanie stereotypów dotyczących uczestnictwa osób niepełnosprawnych w ruchu drogowym, kształtowanie postawy otwartości i szacunku wobec osób niepełnosprawnych poruszających się po drodze. Patronat honorowy nad akcją objęli: Tadeusz Kwiatkowski Starosta Dąbrowski, Krzysztof Kaczmarski Burmistrz Dąbrowy Tarnowskiej.

W podsumowaniu akcji uczestniczyli podopieczni Środowiskowego Domu , jak również Dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej mł. bryg. Mariusz Klimaj, Naczelnik Wydziału Rozwoju Lokalnego, Edukacji i Zdrowia Mariola Smolorz, Właściciele Ośrodka Nauki Jazdy "Jedynka" Bernadetta i Paweł Drożdż, Wójt Gminy Olesno Witold Morawiec, Wójt Gminy Bolesław Kazimierz Olearczyk, Zarząd Stowarzyszenia na Rzecz Osób Niepełnosprawnych "Pomocna Dłoń" w Dąbrowie Tarnowskiej tj. prezes Krzysztof Kaczmarski, sekretarz Beata Partyńska, skarbnik Halina Sarat i członek Małgorzata Słupek, Komenda Powiatowa Policji w Dąbrowie Tarnowskiej w osobach: Komendant Powiatowy Policji w Dąbrowie Tarnowskiej insp. Andrzej Kupiec orazKierownik Referatu Ruchu Drogowego kom. Jarosław Kmieć.

Zwieńczeniem uroczystości było podsumowanie całej akcji oraz otrzymanie przez instytucje wspierające podziękowań od podopiecznych, ale również słowa kierowane do nich przez Komendanta Powiatowego Policji insp. Andrzeja Kupca oraz Burmistrza Dąbrowy Tarnowskiej Krzysztofa Kaczmarskiego o wartości osób niepełnosprawnych jako pełnoprawnych obywateli i ich roli w ruchu drogowym.

 

(KWP Kraków)

21-11-2016

Pijana instruktorka nauki jazdy

W niedzielę (20.11) około północy doszło w Trójmieście do zatrzymania kobiety, która poruszała się pod prąd - wprost na nadjeżdżający radiowóz. Kierująca miała 1,5 promila alkoholu w organiźmie, a do tego jest osobą poszukiwaną do ustalenia miejsca pobytu przez gdańską prokuraturę. Zatrzymana miała uprawnienia instruktora nauki jazdy.

 

Kobieta po zatrzymaniu tłumaczyła swoją wpadkę z jazdą pod prąd tym, że mieszka na co dzień w Wielkiej Brytanii, gdzie jest ruch lewostronny i za bardzo nie widziała problemu w związku z zaistniałą pomyłką. W dodatku "zasłaniała" się posiadaną legitymacją instruktora, tak, jakby to miała być jakaś okoliczność łagodząca na jej zachowanie i przede wszystkim stan. Faktem jest, że gdy mieszkała w Polsce, rzeczywiście zajmowała się szkoleniem kandydatów na kierowców.

 

Kierująca została zatrzymana w izbie zatrzymań do wytrzeźwienia, a następnie do wyjaśnienia. W poniedziałek miały być prowadzone z nią dalsze czynności.

21-11-2016

1 Komentarze

Gmina zapłaci za "prawko"!

Pionierski w skali kraju program ruszył właśnie w popoznańskiej, niewielkiej gminie Czerwonak, gdzie wójt wydał zarządzenie o dofinansowaniu kursów prawa jazdy dla rodzin wielodzietnych z terenu gminy. Gmina dopłaca 1000 zł do prawa jazdy kategorii B i 500 zł dla uprawnień kategorii AM.

 

Pomoc skierowana jest do osób posiadających Czerwonacką Kartę Dużej Rodziny, czyli dla rodzin, w której jest minimum trójka dzieci. Ze wsparcia mogą skorzystać również matki w rodzinach spełniających kryteria.
 
- To kolejny element wspierania przez samorząd rodzin wielodzietnych. Mając świadomość, jak napięte potrafią być budżety domowe takich rodzin, chcemy stworzyć dzieciom oraz ich mamom możliwość rozwoju i zwiększania swoich szans na rynku pracy, który wymaga od nas stałej mobilności – mówi wójt Jacek Sommerfeld, który zainicjował powstanie w gminie Karty Dużej Rodziny.
 
Aby zwiększyć potencjał i ułatwić codzienne funkcjonowanie rodzin, wprowadzono możliwość uzyskania dofinansowania kursu na prawo jazdy kategorii AM (daje możliwość kierowania: motorowerem lub czterokołowcem, które mogą się poruszać z prędkością do 45 km/h) w wysokości 500 zł oraz kategorii B (auto o masie do 3,5 tony, ciągnik) w wysokości 1000 zł.


Ulga skierowana jest do dzieci z rodzin wielodzietnych w wieku od 14 do 24 lat (o ile kontynuują naukę i pozostają na utrzymaniu rodziców) oraz do ich matek. Do 15 grudnia 2016 r. można złożyć wniosek o dofinansowanie kursu, który odbył się w tym roku, zatem program, który ruszył z początkiem listopada, dotyczy także osób uprawnionych, które ukończyły szkolenie wcześniej w biężacym roku. Za kurs ukończony w 2017 r. wnioski będą przyjmowane do 15 grudnia 2017 r.

 

Warunkiem jest ukończenie kursu a nie uzyskanie uprawnień.



18-11-2016

Więcej wypadków i ich ofiar

Od początku roku nastąpił spory wzrost liczby wypadków i ofiar śmiertelnych drogowych zdarzeń - pierwszy raz od wielu lat! Nie brakuje opinii łączących ten fakt z pierwszym rokiem pracy obecnego rządu. Można domniemać, że to zarzut typowo polityczny, jednak czy na pewno? Decyzje rządzących mogły mieć na to bardzo duży wpływ.

 

Polskie drogi są jednymi z najniebezpieczniejszych w Europie, jednak od wielu lat statystyki ulegały regularnej, corocznej poprawie. Niestety, dziesięć miesięcy 2016 roku, to wzrost liczby wypadków (w porównaniu do analogicznego okresu roku 2015) o 3 procent, a liczba ofiar śmiertelnych ma jeszcze bardziej negatywny wskaźnik, bo wynosi aż 5 procent. Więcej, i to aż o 10 procent, jest także mniej groźnych zdarzeń drogowych kwalifikowanych jako kolizja - od początku roku było ich blisko 330 tysięcy! Wypadków było 28 tysięcy, zginęło w nich blisko 2,5 tysiąca osób.

 

W obliczu tragedii trudno mówić o finansowym wymiarze niechlubnych statystyk, jednak wypadki drogowe i ich ofiary to także ogromne straty dla polskiej gospodarki. Wyliczeniami w tym aspekcie zajmuje Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i na przykład koszt gospodarczy tego, co działo się na drogach w 2014 roku przekroczył... 48 miliardów złotych.

 

W ciągu ostatnich pięciu lat liczba ofiar śmiertelnych spadła o 25 procent, w tym roku wzrosła. Dlaczego?

 

W naszej ocenie składają się na to przynajmniej dwa aspekty. Pierwszy, i najpewniej mający na to największy wpływ, to decyzja poprzedniego parlamentu (i rządu) o odebraniu strażom miejskim i gminnym prawa do obsługi fotoradarów. Te w ogromnej większości zniknęły z polskich dróg właśnie z początkiem 2016 roku. Drugą przyczyną, mniej istotną, ale mającą na pewno także wpływ, jest stan techniczny pojazdów, co przyznaje nawet wicepremier Mateusz Morawiecki. W bieżącym roku w Polsce znacznie wrosła liczba sprowadzonych do naszego kraju używanych samochodów z zagranicy. Takich pojazdów przybyło aż 770 tysięcy, a ich średni wiek to... 12 lat!

Między innymi dlatego rząd szykuje zmiany w przepisach dotyczących naliczania akcyzy za takie pojazdy. Sprowadzane stare auta będą obwarowane bardzo wysoką daniną. Oficjalnie po to, by Polakom odechciało się sprowadzania starych samochodów i by ci celowali w młodsze egzemplarze, na które akcyza ma spaść.

Warto jednak zwrócić także uwagę na to, co tak naprawdę wpłynęło na wzrost liczby sprowadzanych pojazdów (a także na ruch w handlu używanymi pojazdami już "obecnymi" na polskim rynku). Tajemnicą poliszynela jest fakt, że na wzrost sprzedaży tego typu pojazdów największy wpływ ma program "500+". W mniej zamożnych rodzinach dodatkowy, regularny zastrzyk gotówki pozwolił na skredytowanie (najczęściej) używanych, niestety starych pojazdów, sprowadzanych z zagranicy. To, że ideą programu miało być wsparcie kierowane na zupełnie inne tory i miało służyć przede wszystkim rozwojowi dzieci, to zupełnie inna kwestia. Czym innym zamiary rządzących, czym innym rzeczywistość.

 

Po drugie: często wśród osób, które wcześniej nie mogły sobie na taki zakup pozwolić są kierujący, którzy nie mieli doświadczenia w prowadzeniu pojazdów i duża ich liczba w krótkim odstępie czasu "wyległa" w swoich "nowych furach" na polskie drogi. To, prędzej czy później, musiało znaleźć swoje odbicie w statystykach. I znalazło.

16-11-2016

8 Komentarze

Jednak KIA RIO w Wielkopolsce!

Pięć wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego z Wielkopolski podjęło dziś (16.11) decyzje o wyborze modelu kia rio, które zastąpią egzaminacyjne renault clio, obecne w ośrodkach od ośmiu lat.

 

O złożeniu dwóch ofert w rozpisanym dla pięciu WORD (Poznań, Piła, Konin, Kalisz i Leszno) przetargu na dostawę ponad 80 pojazdów egzaminacyjnych pisaliśmy na początku października - TUTAJ. Obie oferty przekroczyły kwotę, jaką planowano przeznaczyć na wymianę flot: jedna o ponad pół miliona, druga aż o ponad 4,5 miliona złotych. Ponad pięć tygodni zajęło komisji przetargowej podjęcie decyzji w kwestii tego, czy przetarg zostanie unieważniony i powtórzony, czy też zamawiający zwiększą budżet na wymianę flot i zamawia auta z tańszej oferty spośród tych złożonych. Wybrano tę drugą opcję.

 

Wysłużone już renault clio zastąpione mają być po 9 latach (do wymiany dojdzie w przyszłym roku), bowiem ostatni przetarg dla wielkopolskich WORD rozstrzygnięto w 2008 roku. W tym okresie pojazdy francuskiego koncernu wymieniano na fabrycznie nowe trzykrotnie (wliczając pierwszą dostawę). Ostatni raz w roku 2012.

 

W obecnie przeprowadzanym postępowaniu przetargowym swoje oferty złożyło dwóch dilerów: Bemo Motors z Poznania oraz Marvel z Łodzi. Pierwszy z oferentów reprezentuje forda i zaoferował model fiesty, drugi reprezentuje markę kia i oferuje model rio. Dostawca fordów oczekuje za 81 pojazdów (po pierwszej dostawie w 2017 roku wymienianych w ramach tej kwoty co dwa lata na pojazdy fabrycznie nowe) aż 9 mln 757 tysięcy złotych, co daje kwotę ponad 120 tys. zł. za jeden pojazd dwukrotnie "odmładzany" w ramach umowy.

 

Kia za dostawę 81 pojazdów (również dwukrotnie wymienianych na nowe egzemplarze) oczekuje zapłaty 5 mln 891 tysięcy złotych, co daje niespełna 73 tys. zł. w przeliczeniu na pojazd (oczywiście również dwukrotnie wymieniany na nowy w ramach tej kwoty). Szkopuł jednak w tym, że obie te oferty przekraczają budżet pięciu wielkopolskich WORD, bowiem te łącznie planowały przeznaczyć na inwestycję maksymalnie 5 milionów 340 tysięcy złotych. Ośrodki zdecydowały się jednak podnieść budżet inwestycji o "brakujące" ponad pół miliona i zapłacą za auta blisko 6 milionów złotych.

 

Teraz dostawca ma 10 dni na podpisanie umowy oraz 180 dni na dostarczenie nowych pojazdów. Ośrodki szkolenia kierowców nie kryją swojego rozgoryczenia dotyczącego takiego rozstrzygnięcia, bowiem do WORD najpewniej trafią modele najnowszej generacji, która do sprzedaży trafi dopiero w pierwszym kwartale 2017 roku. A to oznacza, że te szkoły jazdy, które będą chciały posiadać w swojej ofercie takie same pojazdy, jak stosowane na egzaminach państwowych, nie będą miały możliwości pozyskania ich z rynku wtórnego. Pozostaje zakup aut nowych. Na to też zapewne liczy dostawca, bo gdyby tylko chciał, mógłby dostarczyć do WORD auta "schodzącej" generacji. Jednak z jego punktu widzenia - czyli biznesowego - bardziej korzystnym rozwiązaniem jest wyposażenie WORD w pojazdy najnowszej generacji. Zatem nowych aut w wielkopolskich WORD spodziewać się należy w drugim kwartale 2017 roku, najpóźniej w maju.

09-11-2016

Od czwartku łatwiejszy egzamin?

Od czwartku, 10 listopada, praktyczny egzamin na prawo jazdy może okazać się łatwiejszy. Przynajmniej teoretycznie. W życie wchodzi właśnie przepis dotyczący instrukcji egzaminowania, który odrobinę "luzuje" ostre i jednoznaczne kryteria, jakimi zobowiązny był kierować się egzaminator w odniesieniu do kwestii przerwania egzaminu w ruchu drogowym. 

 

Decyzję o ewentualnym przerwaniu egzaminu podejmuje egzaminator, czyli tak, jak oczywiście miało to miejsce dotychczas. Jest jednak pewna różnica, dotycząca sytuacji, w których się to odbywa. Dotąd egzaminator był absolutnie związany instrukcją egzaminowania, w której klarownie wskazywano wszystkie przewiny dokonane w ruchu drogowym przez egzaminowanego, które obligatoryjnie skutkowały przerwaniem egzaminu z wynikiem negatywnym. 

 

Wchodząca właśnie w życie zmiana daje jednak furtkę, w której egzaminator nie będzie musiał za każde przewinienie wskazane w instrukcji egzaminowania, za które sprawdzian powinien się zakończyć ze skutkiem negatywnym, tego przerwania orzekać. "Po nowemu" tabela wskazuje, że naganne zachowanią MOGĄ skutkować przerwaniem egzaminu z wynikiem negatywnym. Mogą, zatem nie muszą. 

 

Korekta instrukcji pozwala egzaminatorowi tego typu błędy rozpatrzyć, stosownie do sytuacji, w której do przewinienia doszło. Powinien brać wówczas pod uwagę przede wszystkim wszystkie okoliczności towarzyszące zachowaniu zdającego, jak i sytuacje na drodze oraz przede wszystkim to, czy doszło faktycznie do sytuacji niebezpiecznej. Oczywiście nie należy oczekiwać, że zdający nie obleje w przypadku, gdy przejedzie "na czerwonym" czy nie zatrzyma się przed znakiem "STOP" w sytuacji, gdy "nic nie jechało" i nie było zagrożenia. Jednak wysoce prawdopodobnym są przymknięcia oka na przykład na przejechanie przez linię ciągłą w sytuacji, gdy zachowanie to nie skutkowało żadną niebezpieczną sytuacją. Decyzja będzie należała do egzaminatora. 

 

Warto też przypomnieć, że w życie wchodzi przepis związany z brakiem obowiązku włączania świateł w pojeździe, gdy te uruchamiają się automatycznie. W noweli przepisów obniżono również wymogi wobec egzaminatorów nadzorujących w WORD. Rozporządzenie szczegółowo także opisuje przypadki, w których zdający nie zapłaci ponownie za egzamin, oraz eliminuje obieg papierowych dokumentów. Oznacza to, że pracownicy biur obsługi klienta wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego mogą weryfikować dane kandydata tylko na podstawie zawartości profilu kandydata na kierowcę (PKK). Weryfikacja na podstawie papierowych dokumentów zostaje absolutnie wyeliminowana.

04-11-2016

Oblała egzamin-odjechała swoim autem

Do niecodziennej sytuacji doszło w filii WORD Katowice w Bytomiu, gdzie 26.letnia kobieta po niezdanym egzaminie i wyjściu z pojazdu egzaminacyjnego... wsiadła w swoje auto i odjechała, co zauwazył egzaminator. Wkrótce została zatrzymana przez policję.

 

Kobieta po "oblanym" egzaminie dosyć ekspresyjnie i emocjonalnie rozpaczała, co zaniepokoiło egzaminatora. Gdy się rozstali, ten obserwował zdającą i zauważył, że udała się na parking, gdzie wsiadła za kierownicę samochodu i po prostu odjechała. Mężczyzna zawiadomił policję, wskazując, że porusza się oplem astrą w określonym kierunku i że jest z Zabrza. Została zatrzymana na wjeździe do tego miasta. Była bardzo zaskoczona. 

 

Spryt poszedł na marne

 

Jak się okazało, egzamin z wynikiem negatywnym był jej pierwszą w życiu próbą zdobycia uprawnień do kierowania pojazdami. Funkcjonariuszom wyjaśniła, że celowo zaparkowała w dosyć znacznej odległości od WORD, by jej nikt nie zauważył i nie skojarzył ze zdawaniem egzaminu. Co, jak pokazuje sytuacja, poszło na marne dzięki czujności egzaminatora. Przyznała, że zdaje sobie sprawę, że jeździć bez uprawnień nie powinna. Policja z Zabrza wskazuje, że kobieta nie popełniła żadnego wykroczenia prowadząc pojazd, poza tym związanym z jazdą bez uprawnień. 

 

Kobieta została ukarana mandatem karnym w wysokości 500 zł. Gdyby posiadając już uprawnienia kiedyś je straciła i miała sądowy zakaz prowadzenia pojazdów (choć ten może zostać nałożony również na osobę nigdy uprawnień nie posiadającą), wówczas traktowana byłaby jak przestępca i groziłyby jej sankcje z kodeksu karnego. W jej przypadku skończyło się tylko na mandacie.  

 

Niestety takich osób, które wsiadają za kierownicę bez uprawnień, są tysiące, a najgorsze, że nie zdają sobie one sprawy z prawdziwych, grożących im konsekwencji. Mandat karny jest najłagodniejszą z nich. Należy bowiem pamiętać, że w razie kolizji czy wypadku osoba bez uprawnień, która doprowadziła do takiego zdarzenia, nie jest chroniona ubezpieczeniem komunikacyjnym - przede wszystkim ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej, czyli w skrócie OC. Co to oznacza?

 

Miliony za jazdę bez uprawnień? To możliwe!

 

W razie doprowadzenia do kolizji bądź wypadku drogowego przez osobę, która nie posiadała uprawnień, ubezpieczyciel pojazdu sprawcy wypłaci wszelkie odszkodowania poszkodowanym (czyli uczestnikom ruchu drogowego, którzy z naszej winy zostali poszkodowani), jednak później wystąpi z regresem do sprawcy wypadku o zwrot wszystkich kwot wynikających z wypłaconych odszkodowań. Regres to nic innego, jak obowiązek zapłaty (zwrotu) pełnych kosztów likwidacji szkody, jakie poniósł nasz ubezpieczyciel! 

 

Warto w tym miejscu zaznaczyć jakiego rzędu mogą to być kwoty. By to sprawdzić, wystarczy sięgnąć do polisy ubezpieczenia OC, jaką każdy kierowca powinien posiadać przy sobie razem z dowodem rejestracyjnym. Obecnie suma gwarancyjna takiego ubezpieczenia opiewa na kwotę, bagatela, 5 mln euro (ponad 20 milionów złotych!) w przypadku szkody na osobie oraz na kwotę 1 mln euro (ponad 4 miliony złotych) w przypadku szkody na mieniu. 

 

Skąd to rozróżnienie? Wypadek drogowy to nie tylko uszkodzenia pojazdów, ale także szkody na zdrowiu czy niestety także życiu osób, które w zdarzeniu powodowanym z naszej winy są poszkodowane. Dlatego właśnie ubezpieczenie OC chroni nie tylko pojazdy (oraz inne urządzenia czy nawet budynki, bowiem na skutek wypadku możemy uszkodzić wiele innych rzeczy poza pojazdami), ale także zdrowie i życie poszkodowanych. 

 

Dlatego też w tym miejscu warto uruchomić własną wyobraźnię, bowiem po polskich drogach poruszają się coraz droższe pojazdy. Może się zdarzyć, że doprowadzimy do kolizji czy wypadku z pojazdem, który wart jest setki tysięcy złotych a nawet... kilka milionów złotych. Jak to możliwe? Pamiętajmy, że nie brakuje pojazdów ciężarowych, autobusów czy pojazdów specjalistycznych, których wartość może być naprawdę liczona nie w setkach, a w milionach złotych. Jeżeli doprowadzimy do zdarzenia nie posiadając uprawnień, wszystkie te koszty... spadną na nas i będziemy zobowiązani do ich zwrotu!

 

Jednak szkody na mieniu to jedno, bowiem osobom poszkodowanym także przysługują odszkodowania (bądź zadośćuczynienia, a to dwie różne kwestie) za uszczerbek na zdrowiu, jaki na skutek naszej winy ponieśli. To mogą być jednorazowe świadczenia, ale mogą być także dożywotnie renty. Ich wysokość najczęściej jest określana w drodze powództwa cywilnego na drodze sądowej, a znane są przypadki odszkodowań wielomilionowych, stąd gwarantowana ochrona ubezpieczeniowa jest określona na tak astronomiczną kwotę, jak ponad 20 milionów złotych. Oczywiście w razie zasądzenia należności na rzecz poszkodowanych czy poszkodowanego roszczenia pokrywa ubezpieczyciel. Jednak w przypadku, gdy sprawcą wypadku była osoba bez uprawnień, towarzystwo ubezpieczeniowe - z mocy prawa - zażąda od sprawcy zwrotu wszystkich kwot. 

 

Co ważne: wszystkie powyższe zasady dotyczą zarówno osób, które prowadzą bez uprawnień, jak i osób, które uprawnienia posiadają, ale doprowadziły do wypadku (bądź kolizji) prowadząc pojazd pod wpływem alkoholu. Wówczas takiego sprawcę także absolutnie nie obowiązuje ochrona ubezpieczeniowa z tytułu OC i taki delikwent równie mocno "dostanie po kieszeni". 

 

Pamiętajcie więc, że jedynym dokumentem, jaki uprawnia was do prowadzenia pojazdów, jest prawo jazdy. Sam pozytywnie zaliczony egzamin nie wystarczy, bowiem znane są również przypadki, gdy osoba która zdała egzamin, a nie zostały jej jeszcze wydane uprawnienia, ponosi również (w razie zdarzenia) te konsekwencje, o których mowa wyżej. Uprawnienia zdobywacie dopiero na skutek wydania decyzji administracyjnej przez odpowiedni organ (najczęściej starostę), który na podstawie między innymi dokumentów z WORD, poświadczających zaliczenie egzaminu, wydaje taką, a nie inną decyzję. 

 

Musicie jednak wiedzieć, że jazda bez uprawnień nie ma miejsca, gdy prowadzicie pojazd w sytuacji, gdy po prostu zapomnieliście zabrać ze sobą prawo jazdy. Za brak dokumentu grozi mandat, jednak gdy w takim przypadku doprowadzicie do kolizji czy wypadku, jesteście chronieni ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej. Powyżej przytaczane przypadki dotyczą osób, które uprawnień nie posiadają i osób, które je posiadają, ale prowadzą pojazd pod wpływem alkoholu lub innych zabronionych środków odurzających. 

 

 

1  2  3  4  5  6  7  8  9    416