biznes-konto-active-1.jpg
Masz pytanie? Potrzebujesz porady w sprawie prawka?
Nasz ekspert odpowie na Twoje pytania Poradź się eksperta

Aktualności

Nie będzie nowych fotoradarówNie będzie nowych fotoradarów

Przez najbliższe dwa lata w Polsce nie przybędzie fotoradarów GITD. Zakończono bieżący projekt montażu sieci fotoradarów bądź kamer rejestrujących przewiny kierowców. Nic w tym zakresie nie zmieni się aż do 2018 roku - informuje Dziennik Gazeta Prawna.

 

Obecnie na sieć składa się około 400 fotoradarów (tych zamontowanych na stałe w kolorze żółtym). Blisko 30 to urządzenia mobilne (nieoznakowane pojazdy ITD) i tyle samo odcinkowych pomiarów prędkości, choć wdrożonych (działających) jest kilkanaście. W całej Polsce działa także w ramach systemu 20 zespołów kamer rejestrujących przejazdy przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Jak podaje DGP koszt systemu to około 190 mln zł, z czego 160 mln to dofinansowanie projektu z kasy Unii Europejskiej. Kolejny projekt ma być w przygotowaniu, jednak realizowany będzie z perspekty budżetowe na lata 2014-2020, a jeśli zostałby wdrożony, najwcześniej zacząłby działać za 2,5 roku - na przełomie lat 2018/2019. Choć to mocno optymistyczny scenariusz.

 

Urządzenia te znacznie poprawiają bezpieczeństwo na drogach poprzez skłonienie kierowców do zdjęcia nogi z gazu. To bezsprzeczne. Do tego Polacy nauczyli się z nimi żyć i co najistotniejsze - zaczęli doceniać zalety stosowania tego typu urządzeń. Bo o ile nie brakowało "złej prasy" wobec stosowania urządzeń przez straże miejskie i gminne, bo i strażnicy - oczywiście część z nich - mieli wiele "za uszami" w tej kwestii. Jednak od początku roku fotoradary będące w dyspozycji straży kurzą się w magazynach i nie są stosowane. Przez strażników nie mogą być użytkowane z mocy nowego prawa, a jednocześnie ani policja, ani GITD nie zdecydowały się przejąć urządzeń.

 

Dziennik Gazeta Prawna przytacza statystyki, do których dotarł, wskazują na to, że w miejscach, gdzie ITD stosuje elementu systemu CANARD liczba wypadków spadła nawet o blisko 40 procent.

 

"Przez sześć miesięcy inspektorzy z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (CANARD) odnotowali 625 tys. naruszeń. Część zdjęć z fotoradarów trzeba było odrzucić, gdyż nie nadawały się do dalszego procedowania, np. gdy sfotografowano pojazd cudzoziemca, zdjęcie było nieczytelne, lub gdy chodziło o pojazd uprzywilejowany. Po ich weryfikacji wygenerowano 444 tys. wezwań do kierowców i wystawiono 214 tys. mandatów (w tej liczbie mogą się znaleźć mandaty za wykroczenia popełnione jeszcze w 2015 r.)" - czytamy na łamach DGP.

 

Dane pokazują, że liczba wykroczeń spadała, ale tylko gdy porównano rok 2015 do roku 2014. Bowiem w całym 2014 roku weryfikowano 1,5 mln wykroczeń, z czego ponad połowa (około 835 tys.) przekuto w wezwania wysłane kierowcom. W 2015 roku takich wykroczeń zarejestrowano około 1,1 mln, a kierowcy otrzymali blisko 690 tys. wezwań. A w pierwszej połowie roku 2016 zarejestrowano 625 tys. wykroczeń, co oznacza, że do końca roku ich liczba może być wyższa niż przed dwoma laty, tym bardziej, że najwięcej naruszeń ma miejsce w wakacje, więc druga połowa roku - przynajmniej statystycznie rzecz oceniając - będzie bogatsza w naruszenia przepisów ruchu drogowego.

 

A o tym, że właśnie te wycofane z użycia fotoradary niemal na pewno nie wrócą na polskie drogi, pisaliśmy już w kwietniu. Jak wspomniano wyżej, miały być one przejęte przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD), jednak instytucja nie posiada w swoim budżecie zabezpieczonych środków finansowych, które pozwoliły na wykup fotoradarów.

 

Ponadto pieniądze (ich brak) nie są jedynym powodem, który sprawia, że GITD nie garnie się do przejęcia urządzeń. W strukturach służby brakuje także osób, które mogłyby zajmować się ich obsługą. Do Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) wpłynęło niespełna 40 wniosków od samorządów w sprawie przejęcia od nich łącznie blisko setki fotoradarów. CANARD to instytuacja działająca "pod egidą" GITD. Wszystkie wnioski samorządów zostały jednak odrzucone.

 

Fotoradary przejęte od straży gminnych bądź miejskich musiały zostać poddane integracji z urządzeniami już wykorzystywanymi przez GITD w ramach sysytemu CANARD. Zabieg ten byłby bardzo kosztowny, stąd odrzucenie wniosków o przejęcie urządzeń.


Od nowego roku straże miejskie czy gminne straciły uprawnienia do stosowania urządzeń. Te, które były mobilne (przenośne) trafiły do magazynów; fotoradary stacjonarne zostały zasłonięte. Wcześniej pojawiały się sygnały, że samorządy, które na zakup fotoradarów przeznaczyły od kilkuset tysięcy do nawet kilku milionów złotych (warszawskie urządzenia mają być warte około 5 milionów), nie chcą oddawać ich za darmo. A GITD nie chciał za nie płacić. Dziś Inspektorat nie widzi nawet możliwości przejęcia ich za darmo, bowiem bez integracji z systemem, na którym pracuje CANARD, urządzenia są bezużyteczne.

Mimo zeszłorocznych zapowiedzi, że fotoradary nie znikną z polskich dróg i nie pogorszą bezpieczeństa, a jedynie zmieni się instytucja nimi zarządzająca, spełzły na niczym. Intencją ustawodawców było odebranie uprawnień do stosowania urządzeń tylko i wyłącznie strażnikom miejskim bądź gminnym, by wreszcie wyzbyć się sytuacji, w których fotoradady wykorzystywane były niezawsze zgodnie z przepisami czy w miejscach i sytuacjach, które faktycznie uzasadniały ich użycie pod względem poprawy bezpieczeństwa, a nie budżetowej kasy.

 

Wychodzi jednak na to, że wylano kąpiel razem z dzieckiem. Oczywiśnie to jest jednoznaczne z tym, że fotoradary w ogóle znikają z naszych dróg. Te, które wcześniej były użytkowane przez system CANCARD/GITD (fotoradary stacjonarne), wciąż "łapią" kierowców, jednak takich fotoradarów jest kilkukrotnie mniej, niż tych, które użytkowane były do grudnia przez strażników.

25-07-2016Czytaj więcej
Instruktor Północnej WielkopolskiInstruktor Północnej Wielkopolski

W sobotę, 23 lipca, odbył się w Pile Finał Konkursu Instruktor Roku Północnej Wielkopolski. Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Instruktorów i Ośrodków Szkolenia Kierowców w Pile. Imprezę zorganizowano na pilskim lotnisku. 

 

W klasyfikacji końcowej pierwsze miejsce zdobył Tymoteusz Nowicki. Drugie miejsce na pudle przypadło Krzysztofowi Strzelczykowi, miejsce trzecie zdobył Witold Kędziora. Sponsorem konkursu był Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego oraz Studio Promocyjno Handlowe CREDO. 

 

 

 

 

 

 

 

 

23-07-2016Czytaj więcej
"Prawko" miał kilka godzin. Zginął."Prawko" miał kilka godzin. Zginął.

Dzisiejszej nocy w okolicach miejscowości Grzegrzółki gmina Pasym w Warmińsko-Mazurskiem, doszło do śmiertelnego wypadku drogowego. 18-letni kierowca bmw uderzył w przydrożne drzewo i poniósł śmierć na miejscu. Czterej pasażerowie jadący w pojeździe zostali przetransportowani do szpitali w Olsztynie. Kierowca w dniu wypadku odebrał uprawnienia do kierowania pojazdami. Teraz policjanci wyjaśniają okoliczności i przyczyny tego wypadku.

 

Po północy na trasie Pasym-Dźwierzuty w okolicach miejscowości Grzegrzółki, osobowe bmw uderzyło w drzewo. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 18-letni kierowca, mieszkaniec gminy Dźwierzuty, najprawdopodobniej po wyprzedzeniu innego pojazdu za łukiem drogi zjechał na lewe pobocze, odbił do prawej strony jezdni i uderzył lewą stroną pojazdu w przydrożne drzewo. 18-letni kierujący poniósł śmierć na miejscu. W aucie znajdowali się jeszcze czterej pasażerowie, trzej rówieśnicy kierowcy oraz jeden 15-latek. Osoby te z odniesionymi obrażeniami ciała zostały przetransportowane do szpitali w Olsztynie. Osiemnastolatek w ciągu dnia poprzedzającego tragiczną noc odebrał dokument uprawniający do kierowania pojazdami.

 



Teraz policjanci wyjaśniają okoliczności i przyczyny tego śmiertelnego wypadku drogowego.

 

- Zdobycie uprawnień do kierowania pojazdami nie daje gwarancji stuprocentowej umiejętności panowania nad jadącym autem. Dokument jakim jest prawo jazdy, nie uchroni nikogo przed niebezpieczeństwami czyhającymi na drogach. Każdy kierowca, który siada za kierownicą musi mieć opanowaną zdolność przewidywania konsekwencji zachowań na drodze. Prawo jazdy to przywilej wiążący się z ogromną odpowiedzialnością za siebie oraz innych uczestników ruchu - apelują do młodych ludzi o rozwagę i szacunek do własnego życia policjanci.

 



Ważne aby młodzi kierowcy do swoich umiejętności podchodzili z pokorą i dystansem. Doświadczenie i pewność w prowadzeniu pojazdu zdobywa się po wielu latach samodzielnego poruszania się po drogach.

 

 

Foto: Warmińsko-Mazurska Policja

 

 

20-07-2016Czytaj więcej
Dbamy o bezpieczeństwo na wielu płaszczyznachDbamy o bezpieczeństwo na wielu płaszczyznach

Studio Promocyjno Handlowe CREDO, wydawnictwo wchodzące w skład CREDO Group już od ponad 20 lat działa w sektorze bezpieczeństwa ruchu drogowego - zarówno poprzez wydawanie książek czy programów szkoleniowych, jak i poprzez realne działania - nierzadko dosłownie "w terenie". Tym razem wsparliśmy młodych ludzi, którzy sami z siebie - realizując jednocześnie swoje pasje wespół z powołaniem - chcą profesjonalnie nieść pomoc innym. 

 

Chodzi o Rowerowy Patrol Ratowniczy powstały w Pile, który tworzą ratownicy Marcin i Mateusz, nastoletni uczniowie jednej z pilskich szkół średnich. Codziennie , jako wolontariusze przemierzają pilskie ścieżki rowerowe i drogi, niosąc pierwszą pomoc wszystkim, którzy  tego potrzebują. Łączą w swoich działaniach profesjonalizm osób udzielających fachowej pierwszej pomocy oraz swoją pasję, jaką jest szusowanie na jednośladach. 

 

 

 

Aby w pełni mogli wykorzystać swoje umiejętności oraz pomysł, potrzebowali specjalistycznego wyposażenia: apteczek czy profesjonalny system łączności z Państwowym Systemem Ratownictwa Medycznego. Dzięki wsparciu naszej firmy udało się w pełni zrealizować potrzeby chłopców.

 

 

 

- Witam ich zatem serdecznie w CREDO Group, czyli wśród osób, które dbają o bezpieczeństwo zarówno w szerszym kontekście, jak w lokalnym i w odniesieniu do mniejszej, ale jakże ważnej, skali. Cieszę się, że teraz wspólnie będziemy czuwać nad zdrowiem i życiem pilan - powiedział Jacek Bogusławski, właściciel wydawnictwa.

 

- Jeżeli dzięki naszemu wsparciu ci młodzi ratownicy pomogą choć jednej osobie, to będzie to sukces. Dodatkowo bardzo istotny jest także aspekt wychowawczy, bowiem należy zawsze wspierać mądre inicjatywy młodych ludzi - dodał Jacek Bogusławski.

 

 

 

19-07-2016Czytaj więcej
Egzamin unieważniony po... dwóch latachEgzamin unieważniony po... dwóch latach

I, jak orzekły sądy, zgodnie z prawem. Chodzi o kobietę, która zdała egzamin na prawo jazdy i otrzymała dokument. Szkopuł jednak w tym, że jednocześnie w WORD prowadzone były działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Po analizie - być może dosyć przypadkowej - materiału z egzaminu zdającej śledczy doszli do wniosku, że jej przejazd przez miasto powinien zakończyć się wynikiem negatywnym.

 

Unieważnienie egzaminu, a w perspektywie także prawa jazdy jest pokłosiem działań CBA w WORD, w którym egzamin miał miejsce. Gdy czynności śledczych się zakończyły, na podstawie ich wniosków (a konkretnie: na podstawie wniosku dyrektora WORD) marszałek województwa lubuskiego podjął decyzję o unieważnieniu egzaminu, który odbył się dwa lata wcześniej. Dlaczego?

 

Na podstawie analizy nagrań z egzaminu oraz dokumentacji odkryto, że podczas egzaminu w ruchu drogowym kierująca przekraczała dozwoloną prędkość, nieprawidłowo - i to aż czterokrotnie - przejeżdżała przez skrzyżowania oraz kilkukrotnie w sposób niewłaściwy używała kierunkowskazów. Mimo to uzyskała wynik pozytywny. Przy unieważnieniu egzaminu zastosowany został art. 72 ust 1 pkt 2 Ustawy z 2011 roku o kierujących pojazdami. W myśl przytoczonych zapisów marszałek województwa może unieważnić egzamin państwowy, jeżeli ten przeprowadzony był niezgodnie z przepisami a ujawnione nieprawidłości w jego przebiegu miały wpływ na wynik egzaminu.

Kobieta postanowiła nie oddać "pola bitwy" zbyt łatwo i postanowiła się odwołać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO utrzymało jednak decyzję marszałka wyjaśniając, że upływ czasu między egzaminem a decyzją o jego unieważnieniu był spowodowany czynnościami prowadzonymi przez CBA. A to właśnie upływ czasu w swojej skardze podnosiła jako główny argument skarżąca. Ponadto zauważono, że przepisy w żaden sposób nie regulują okresu, który musi minąć, by unieważnienie egzaminu było niemożliwe.

 

Z decyzją SKO o utrzymaniu w mocy unieważnienia egzaminu nie zgodziła się zarówno zdająca, jak i egzaminator przeprowadzający ówczesny egzamin. Złożyli odwołanie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Gorzowie. Przed sądem mieli podnosić oparcie się wyłącznie na notatkach i nagraniu, a ich zdaniem to nie wyjaśnia wszystkich okoliczności. Oczekiwali również powołania biegłego z zakresu ruchu drogowego. Swoją drogą, mówiąc kolokwialnie, argumentacja dosyć słaba, bo trudno bronić tego, co widać na nagraniach (i gdy rzeczywiście wołało to o przysłowiową pomstę do nieba) i ciężko o bardziej dobitny dowód na nieprawidłowości.

Pewnie również dlatego WSA uznał decyzję SKO (a co za tym idzie - także decyzję marszałka) za słuszną. Z wyroku wynika, że zostały spełnione obydwie przesłanki z art. ustawy, który stanowił podstawę działań marszałka. Sąd nie znalazł również uzasadnienia dla konieczności wypowiedzenia się biegłego w sprawie, bo zabezpieczone dowody w wystarczający sposób odzwierciedliły faktyczny przebieg egzaminu i obnażyły w sposób bezsprzeczny nieprawidłowości. Pokrótce: jest oczywistym, że osoba, która popełniła tyle wykroczeń nie może otrzymać pozytywnego wyniku egzaminu, a co za tym idzie - prawa jazdy. I basta.

Mimo, że wyrok nie jest jeszcze prawomocny a stronom przysługuje skarga kasacyjna (która już została złożona, ale jeszcze nie jest prawomocnie rozpatrzona) do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), to już teraz zarówno WSA, jak i właśnie NSA odmówiły wstrzymania wykonania decyzji o unieważnieniu egzaminu. Naturalną konsekwencją tego faktu będzie wydanie decyzji o unieważnieniu prawa jazdy. 

 

Warto przypomnieć, że zapisy przebiegu egzeminu przechowywane muszą być przez 21 dni, chyba, że na przebieg egzaminu złożono skargę (co najczęściej ma miejsce ze strony zdających, niegodzących się z negatywną oceną egzaminatora). W tym jednak przypadku nagrania "przejął" antykorupcyjny organ śledczy, stąd nagranie zabezpieczono i w dłuższym okresie czasu wyszły na jaw nieprawidłowości. Sąd potwierdził dobitnie, że dokumentacja, nagrania, opinia specjalistów z urzędu marszałkowskiego, wcześniej także z WORD były w pełni trafne.

Niewykluczone, że kobiecie może przysługiwać roszczenie odszkodowawcze od WORD, ponieważ to przez działania pracownika WORD znalazła się obecnie w takiej, a nie innej sytuacji. Nic nie wiadomo o ewentualnych zarzutach korupcyjnych, czy to dla zdającej, czy dla egzaminatora. Prawdopodobnie ten ostatni był po prostu bezinteresowanie wyrozumiały, a jeśli tak faktycznie było, poszkodowaną jest kobieta, której prawo jazdy zostaje unieważnione. Jednak byłaby to osobna sprawa z powództwa cywilnego, czasochłonna i zapewne kosztowna. Dużo prościej byłoby jednak zdać jeszcze raz egzamin i zapomnieć o całej sprawie.

18-07-2016Czytaj więcej
Zginął kolejny instruktorZginął kolejny instruktor

Do kolejnego, niestety tragicznego w skutkach wypadku z udziału pojazdu nauki jazdy, doszło w Lublinie. Na skutek odniesionych w wypadku obrażeń zginął instruktor nauki jazdy.

 

Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic Zelwerowicza z Koncertową. Ze wstępnych ustaleń wynika, że do zderzenia doprowadziłą kierująca toyotą rav4, która miała zignorować czerwone światło na skrzyżowaniu, po czym wjechała w prawy bok szkoleniowej skody fabii. W wypadku ciężko ranny został instruktor, który zmarł w szpitalu.

 

Poszkodowane zostały cztery osoby - po dwie w każdym z aut.

 

To niestety już kolejne w ostatnich miesiącach poważne zdarzenie drogowe z udziałem pojazdu nauki jazdy, a ich liczba i częstotliwość zaczyna co najmniej niepokoić, bowiem mamy do czynienia ewidentnie z czarna serią w branży. Pod koniec czerwca doszło do poważnego wypadku z udziałem "elki" na Śląsku; do szpitala w poważnym stanie został odwieziony instruktor. Kilkanaście dni temu w zderzeniu z "elką" zginął młody kierujący motocyklem. Nie dalej, jak wczoraj w Grudziądzu doszło do kolizji pojazdu egzaminacyjnego z pojazdem ciężarowym przewożącym ale drewna, które wysypały się na jezdnię. Na szczęście w tym przypadku nikt nie został poszkodowany.

 

W marcu w Warszawie - w trakcie szkolenia - zginął instruktor nauki jazdy. W styczniu pod Zieloną Górą doszło do wypadku, w którym poszkodowany został jadący po swoją kursantkę instruktor. W wyniku doznanych obrażeń zmarł miesiąc od zdarzenia. Więcej informacji - TUTAJ. Pod koniec kwietnia kilka osób poszkodowanych zostało w kraksie z udziałem "elki" w województwie warmińsko-mazurskim. Również w kwietniu, w wyniku dachowania pojazdu szkoleniowego, poszkodowane zostały dwie osoby.

 

Foto: Czytelnik portalu lublin112.pl - więcej zdjęć TUTAJ.

15-07-2016Czytaj więcej

Pułapki egzaminacyjne

Zobacz pułapki egzaminacyjne w Twoim mieście.
Sprawdź, jak poprawnie przejechać przez skrzyżowania i problematyczne miejsca na egzaminie praktycznym.

Twoja lokalizacja: pobieram... wybierz

Najlepsze szkoły nauki jazdy

Ranking najlepszych ośrodków szkolenia kierowców w Twoim mieście!
Oceń swój ośrodek, pomóż innym wybrać, gdzie mają pójść na kurs prawa jazdy.
Kobra Nauka Jazdy i Autoserwis Dariusz Szczepański
Szczecin / Aleja Piastów 53/4
Ocena: 5.0
OSK SUKCES
Gniew / Tymawa 11a
Ocena: 5.0
OŚRODEK SZKOLENIA KIEROWCÓW MARCIN (OSKMARCIN)
GARWOLIN / DŁUGA 31/22
Ocena: 5.0
Akademia Jazdy SUFLER
Konin / Chopina 9/38
Ocena: 5.0
Testy na prawko

Testy na prawko

Zdaj prawko razem z nami!

 

Rozwiąż online

Kurs w domu

Kurs w domu

Metodą e-learningu!

 

Zobacz e-learning

Czy mogę odebrać?

Czy mogę odebrać?

Newsletter

Chcesz zdać egzamin na prawo jazdy? Zapisz się do newslettera i otrzymuj na bieżąco newsy od specjalistów.

Nasi partnerzy