Masz pytanie? Potrzebujesz porady w sprawie prawka?
Nasz ekspert odpowie na Twoje pytania Poradź się eksperta

Aktualności

Instruktor Północnej WielkopolskiInstruktor Północnej Wielkopolski

W sobotę, 23 lipca, odbył się w Pile Finał Konkursu Instruktor Roku Północnej Wielkopolski. Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Instruktorów i Ośrodków Szkolenia Kierowców w Pile. Imprezę zorganizowano na pilskim lotnisku. 

 

W klasyfikacji końcowej pierwsze miejsce zdobył Tymoteusz Nowicki. Drugie miejsce na pudle przypadło Krzysztofowi Strzelczykowi, miejsce trzecie zdobył Witold Kędziora. Sponsorem konkursu był Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego oraz Studio Promocyjno Handlowe CREDO. 

 

 

 

 

 

 

 

 

23-07-2016Czytaj więcej
"Prawko" miał kilka godzin. Zginął."Prawko" miał kilka godzin. Zginął.

Dzisiejszej nocy w okolicach miejscowości Grzegrzółki gmina Pasym w Warmińsko-Mazurskiem, doszło do śmiertelnego wypadku drogowego. 18-letni kierowca bmw uderzył w przydrożne drzewo i poniósł śmierć na miejscu. Czterej pasażerowie jadący w pojeździe zostali przetransportowani do szpitali w Olsztynie. Kierowca w dniu wypadku odebrał uprawnienia do kierowania pojazdami. Teraz policjanci wyjaśniają okoliczności i przyczyny tego wypadku.

 

Po północy na trasie Pasym-Dźwierzuty w okolicach miejscowości Grzegrzółki, osobowe bmw uderzyło w drzewo. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 18-letni kierowca, mieszkaniec gminy Dźwierzuty, najprawdopodobniej po wyprzedzeniu innego pojazdu za łukiem drogi zjechał na lewe pobocze, odbił do prawej strony jezdni i uderzył lewą stroną pojazdu w przydrożne drzewo. 18-letni kierujący poniósł śmierć na miejscu. W aucie znajdowali się jeszcze czterej pasażerowie, trzej rówieśnicy kierowcy oraz jeden 15-latek. Osoby te z odniesionymi obrażeniami ciała zostały przetransportowane do szpitali w Olsztynie. Osiemnastolatek w ciągu dnia poprzedzającego tragiczną noc odebrał dokument uprawniający do kierowania pojazdami.

 



Teraz policjanci wyjaśniają okoliczności i przyczyny tego śmiertelnego wypadku drogowego.

 

- Zdobycie uprawnień do kierowania pojazdami nie daje gwarancji stuprocentowej umiejętności panowania nad jadącym autem. Dokument jakim jest prawo jazdy, nie uchroni nikogo przed niebezpieczeństwami czyhającymi na drogach. Każdy kierowca, który siada za kierownicą musi mieć opanowaną zdolność przewidywania konsekwencji zachowań na drodze. Prawo jazdy to przywilej wiążący się z ogromną odpowiedzialnością za siebie oraz innych uczestników ruchu - apelują do młodych ludzi o rozwagę i szacunek do własnego życia policjanci.

 



Ważne aby młodzi kierowcy do swoich umiejętności podchodzili z pokorą i dystansem. Doświadczenie i pewność w prowadzeniu pojazdu zdobywa się po wielu latach samodzielnego poruszania się po drogach.

 

 

Foto: Warmińsko-Mazurska Policja

 

 

20-07-2016Czytaj więcej
Dbamy o bezpieczeństwo na wielu płaszczyznachDbamy o bezpieczeństwo na wielu płaszczyznach

Studio Promocyjno Handlowe CREDO, wydawnictwo wchodzące w skład CREDO Group już od ponad 20 lat działa w sektorze bezpieczeństwa ruchu drogowego - zarówno poprzez wydawanie książek czy programów szkoleniowych, jak i poprzez realne działania - nierzadko dosłownie "w terenie". Tym razem wsparliśmy młodych ludzi, którzy sami z siebie - realizując jednocześnie swoje pasje wespół z powołaniem - chcą profesjonalnie nieść pomoc innym. 

 

Chodzi o Rowerowy Patrol Ratowniczy powstały w Pile, który tworzą ratownicy Marcin i Mateusz, nastoletni uczniowie jednej z pilskich szkół średnich. Codziennie , jako wolontariusze przemierzają pilskie ścieżki rowerowe i drogi, niosąc pierwszą pomoc wszystkim, którzy  tego potrzebują. Łączą w swoich działaniach profesjonalizm osób udzielających fachowej pierwszej pomocy oraz swoją pasję, jaką jest szusowanie na jednośladach. 

 

 

 

Aby w pełni mogli wykorzystać swoje umiejętności oraz pomysł, potrzebowali specjalistycznego wyposażenia: apteczek czy profesjonalny system łączności z Państwowym Systemem Ratownictwa Medycznego. Dzięki wsparciu naszej firmy udało się w pełni zrealizować potrzeby chłopców.

 

 

 

- Witam ich zatem serdecznie w CREDO Group, czyli wśród osób, które dbają o bezpieczeństwo zarówno w szerszym kontekście, jak w lokalnym i w odniesieniu do mniejszej, ale jakże ważnej, skali. Cieszę się, że teraz wspólnie będziemy czuwać nad zdrowiem i życiem pilan - powiedział Jacek Bogusławski, właściciel wydawnictwa.

 

- Jeżeli dzięki naszemu wsparciu ci młodzi ratownicy pomogą choć jednej osobie, to będzie to sukces. Dodatkowo bardzo istotny jest także aspekt wychowawczy, bowiem należy zawsze wspierać mądre inicjatywy młodych ludzi - dodał Jacek Bogusławski.

 

 

 

19-07-2016Czytaj więcej
Egzamin unieważniony po... dwóch latachEgzamin unieważniony po... dwóch latach

I, jak orzekły sądy, zgodnie z prawem. Chodzi o kobietę, która zdała egzamin na prawo jazdy i otrzymała dokument. Szkopuł jednak w tym, że jednocześnie w WORD prowadzone były działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Po analizie - być może dosyć przypadkowej - materiału z egzaminu zdającej śledczy doszli do wniosku, że jej przejazd przez miasto powinien zakończyć się wynikiem negatywnym.

 

Unieważnienie egzaminu, a w perspektywie także prawa jazdy jest pokłosiem działań CBA w WORD, w którym egzamin miał miejsce. Gdy czynności śledczych się zakończyły, na podstawie ich wniosków (a konkretnie: na podstawie wniosku dyrektora WORD) marszałek województwa lubuskiego podjął decyzję o unieważnieniu egzaminu, który odbył się dwa lata wcześniej. Dlaczego?

 

Na podstawie analizy nagrań z egzaminu oraz dokumentacji odkryto, że podczas egzaminu w ruchu drogowym kierująca przekraczała dozwoloną prędkość, nieprawidłowo - i to aż czterokrotnie - przejeżdżała przez skrzyżowania oraz kilkukrotnie w sposób niewłaściwy używała kierunkowskazów. Mimo to uzyskała wynik pozytywny. Przy unieważnieniu egzaminu zastosowany został art. 72 ust 1 pkt 2 Ustawy z 2011 roku o kierujących pojazdami. W myśl przytoczonych zapisów marszałek województwa może unieważnić egzamin państwowy, jeżeli ten przeprowadzony był niezgodnie z przepisami a ujawnione nieprawidłości w jego przebiegu miały wpływ na wynik egzaminu.

Kobieta postanowiła nie oddać "pola bitwy" zbyt łatwo i postanowiła się odwołać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO utrzymało jednak decyzję marszałka wyjaśniając, że upływ czasu między egzaminem a decyzją o jego unieważnieniu był spowodowany czynnościami prowadzonymi przez CBA. A to właśnie upływ czasu w swojej skardze podnosiła jako główny argument skarżąca. Ponadto zauważono, że przepisy w żaden sposób nie regulują okresu, który musi minąć, by unieważnienie egzaminu było niemożliwe.

 

Z decyzją SKO o utrzymaniu w mocy unieważnienia egzaminu nie zgodziła się zarówno zdająca, jak i egzaminator przeprowadzający ówczesny egzamin. Złożyli odwołanie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Gorzowie. Przed sądem mieli podnosić oparcie się wyłącznie na notatkach i nagraniu, a ich zdaniem to nie wyjaśnia wszystkich okoliczności. Oczekiwali również powołania biegłego z zakresu ruchu drogowego. Swoją drogą, mówiąc kolokwialnie, argumentacja dosyć słaba, bo trudno bronić tego, co widać na nagraniach (i gdy rzeczywiście wołało to o przysłowiową pomstę do nieba) i ciężko o bardziej dobitny dowód na nieprawidłowości.

Pewnie również dlatego WSA uznał decyzję SKO (a co za tym idzie - także decyzję marszałka) za słuszną. Z wyroku wynika, że zostały spełnione obydwie przesłanki z art. ustawy, który stanowił podstawę działań marszałka. Sąd nie znalazł również uzasadnienia dla konieczności wypowiedzenia się biegłego w sprawie, bo zabezpieczone dowody w wystarczający sposób odzwierciedliły faktyczny przebieg egzaminu i obnażyły w sposób bezsprzeczny nieprawidłowości. Pokrótce: jest oczywistym, że osoba, która popełniła tyle wykroczeń nie może otrzymać pozytywnego wyniku egzaminu, a co za tym idzie - prawa jazdy. I basta.

Mimo, że wyrok nie jest jeszcze prawomocny a stronom przysługuje skarga kasacyjna (która już została złożona, ale jeszcze nie jest prawomocnie rozpatrzona) do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), to już teraz zarówno WSA, jak i właśnie NSA odmówiły wstrzymania wykonania decyzji o unieważnieniu egzaminu. Naturalną konsekwencją tego faktu będzie wydanie decyzji o unieważnieniu prawa jazdy. 

 

Warto przypomnieć, że zapisy przebiegu egzeminu przechowywane muszą być przez 21 dni, chyba, że na przebieg egzaminu złożono skargę (co najczęściej ma miejsce ze strony zdających, niegodzących się z negatywną oceną egzaminatora). W tym jednak przypadku nagrania "przejął" antykorupcyjny organ śledczy, stąd nagranie zabezpieczono i w dłuższym okresie czasu wyszły na jaw nieprawidłowości. Sąd potwierdził dobitnie, że dokumentacja, nagrania, opinia specjalistów z urzędu marszałkowskiego, wcześniej także z WORD były w pełni trafne.

Niewykluczone, że kobiecie może przysługiwać roszczenie odszkodowawcze od WORD, ponieważ to przez działania pracownika WORD znalazła się obecnie w takiej, a nie innej sytuacji. Nic nie wiadomo o ewentualnych zarzutach korupcyjnych, czy to dla zdającej, czy dla egzaminatora. Prawdopodobnie ten ostatni był po prostu bezinteresowanie wyrozumiały, a jeśli tak faktycznie było, poszkodowaną jest kobieta, której prawo jazdy zostaje unieważnione. Jednak byłaby to osobna sprawa z powództwa cywilnego, czasochłonna i zapewne kosztowna. Dużo prościej byłoby jednak zdać jeszcze raz egzamin i zapomnieć o całej sprawie.

18-07-2016Czytaj więcej
Zginął kolejny instruktorZginął kolejny instruktor

Do kolejnego, niestety tragicznego w skutkach wypadku z udziału pojazdu nauki jazdy, doszło w Lublinie. Na skutek odniesionych w wypadku obrażeń zginął instruktor nauki jazdy.

 

Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic Zelwerowicza z Koncertową. Ze wstępnych ustaleń wynika, że do zderzenia doprowadziłą kierująca toyotą rav4, która miała zignorować czerwone światło na skrzyżowaniu, po czym wjechała w prawy bok szkoleniowej skody fabii. W wypadku ciężko ranny został instruktor, który zmarł w szpitalu.

 

Poszkodowane zostały cztery osoby - po dwie w każdym z aut.

 

To niestety już kolejne w ostatnich miesiącach poważne zdarzenie drogowe z udziałem pojazdu nauki jazdy, a ich liczba i częstotliwość zaczyna co najmniej niepokoić, bowiem mamy do czynienia ewidentnie z czarna serią w branży. Pod koniec czerwca doszło do poważnego wypadku z udziałem "elki" na Śląsku; do szpitala w poważnym stanie został odwieziony instruktor. Kilkanaście dni temu w zderzeniu z "elką" zginął młody kierujący motocyklem. Nie dalej, jak wczoraj w Grudziądzu doszło do kolizji pojazdu egzaminacyjnego z pojazdem ciężarowym przewożącym ale drewna, które wysypały się na jezdnię. Na szczęście w tym przypadku nikt nie został poszkodowany.

 

W marcu w Warszawie - w trakcie szkolenia - zginął instruktor nauki jazdy. W styczniu pod Zieloną Górą doszło do wypadku, w którym poszkodowany został jadący po swoją kursantkę instruktor. W wyniku doznanych obrażeń zmarł miesiąc od zdarzenia. Więcej informacji - TUTAJ. Pod koniec kwietnia kilka osób poszkodowanych zostało w kraksie z udziałem "elki" w województwie warmińsko-mazurskim. Również w kwietniu, w wyniku dachowania pojazdu szkoleniowego, poszkodowane zostały dwie osoby.

 

Foto: Czytelnik portalu lublin112.pl - więcej zdjęć TUTAJ.

15-07-2016Czytaj więcej
Dlaczego nie zdajecie?Dlaczego nie zdajecie?

Zdawalność egzaminów na prawo jazdy to temat rzeka. Są WORD, w których jest z tym lepiej i są takie, w których gorzej. Warto jednak przyjrzeć się przyczynom tych niechlubnych statystyk. Bo przecież wiadomo dlaczego ludzie nie zdają. I dziwi, że nie wyciągają z tego wniosków - zarówno sami zdający, jak i instruktorzy. Problem leży w zdających, w instruktorach, egzaminatorach, czy w systemie? A może jest "umocowany" gdzieś po środku?

 

Dziwi, a właściwie rozczarowuje fakt, że średnio około 40 procent zdających oblewa na relatywnie bardzo łatwym placu manewrowym. Aż 40 procent! Od wielu już lat "manewrówka" jest dużo prostsza, niż wcześniej. "Wyrzucono" z placu parkowania w stanowiskach imitujących miejsca parkingowe, znacznie poszerzono łuk, którego rolą jest imitacja pasa ruchu; zwiększono także "tolerancję" pola zatrzymania pojazdu na końcu (bądź początku) pasa. A mimo to wciaż tak duża liczba osób odpada w tej częście sprawdzianu praktycznego.

 

Te przypadki powinny wywołać złość, ale i refleksję!

 

To niepokoi tym bardziej, że szkolenie na placu manewrowym jest najmniej kosztowne - oczywiście dla ośrodka szkolenia kierowców. Jeżeli kursant został kiepsko przygotowany z tzw. "manewrówki", to świadczy nie najlepiej nie o nim, a o szkoleniowcu.  Bo tak wysoki odsetek osób oblanych na placu to nie jest przypadek. Problem może być w tym, że kursanci często dosyć szybko "ogarniają fajkę", później od czasu do czasu zawitają ze szkoleniowcem na placu, a większość szkolenia odbywa się w ruchu drogowym. Gdy podopieczny raz, drugi, trzeci czy dziesiąty dobrze wykonuje tamtejsze zadania, instruktor odpuszcza te zadania w szkoleniu, powtarzając je co najwyżej na koniec. 

 

Co z kolei jest najczęstszą przyczyną wyniku negatywnego na placu? O zgrozo, jak informują egzaminatorzy, dosyć częstym przypadkiem jest mylenie przez zdającego pedału hamulca z tym od gazu. To się wydaje niewyobrażalne, by po minimum 30 godzinach szkolenia praktycznego dochodziło do takich sytuacji, które bynajmniej nie są liczone w promilach. Innym zarzutem egzaminatorów jest fakt, że zdający - jadąc do tyłu - w ogóle nie są zainteresowani tym, co się dzieje wokół pojazdu i po torze jazdy w tył (bądź nie upewniają się w żaden sposób o sytuacji wokół pojazdu zanim w ogóle rozpoczną to zadanie). A to oczywiście błąd. Nie brakuje zdających, którzy nie potrafią otworzyć pokrywy silnika, wskazać w sposób właściwy elementu dotyczącego chociażby "płynów ustrojowych" pojazdu, mylą światłą w pojeździe, bywa, że nie potrafią niektórych w ogóle włączyć. Ruszają na nie do końca zwolnionym hamulcu awaryjnym, co przecież wskazuje kontrolka na desce rozdzielczej. Każdy instruktor, którego kursant "popłynął" na takich przypadkach, powinien uderzyć się w pierś i zrobić swoisty rachunek sumienia. Bo czy naprawdę wszystko można zrzucić na stres?

 

Niestety nie brakuje również wpadek formalnych, które eliminują z podejścia do egzaminów w ogóle. Albowiem są zdający, którzy stawiają się w ośrodku egzaminacyjnym... z legitymacją szkolną, książeczką wojskową czy - serio - kartą wędkarską bądź biblioteczną. Nie bez znaczenia są przypadki, gdy egzaminator - słusznie - odmawia przeprowadzenia egzaminu z osobą, co do której lekarz w orzeczeniu wskazał konieczność prowadzenia pojazdu w okularach. A zdający nie zabrał ich na egzamin. Zatem: czy każdy OSK kładzie odpowiedni nacisk na to, by i pod tym względem poinformować swoich klientów, jakie na nich spoczywają obowiązki formalne związane z egzaminem państwowym?

 

A co tam "na mieście" słychać?


Do błędów, które nie powodują przerwania egzaminu natychmiast, ale mogą wpływać na ogólna negatywną ocenę - a także mniej lub bardziej prezentowaną irytację egzaminatora - należy chociażby zbyt długie zwlekanie z włączaniem się do ruchu, najczęściej już na początku egzaminu w ruchu drogowym, bo przy wyjeździe z terenu ośrodka egzaminacyjnego. Następnie - niedoszli kierowcy poruszają się zbyt wolno. Niestety wciąż zmorą zdających (ale także osób w trakcie szkolenia) jest poruszanie się ze zbyt niską prędkościa. Na egzaminie, rzecz jasna, nie można przekraczać dozwolonej na danym odcinku drogi prędkości, ale trzeba jeździć dynamicznie oraz wypada jeździć W GRANICACH prędkości dozwolonej.

 

Dlatego nie do końca prawidłowe jest poruszanie się po drodze, na której obowiązuje "pięćdziesiątka" z prędkością 35 km/h. Tak samo na drodze, na której prędkość jest podniesiona, na przykład do 80 km/h (a to się zdarza w obszarze zabudowanym), to należy się poruszać właśnie z taką prędkością, ewentualnie z niższą o 5 km/h. Po to właśnie w instrukcji egzaminowania jest przejazd drogami o podwyższonej prędkości, by egzaminator miał możliwość oceny w praktyce wiedzy zdającego w tym zakresie. Wytyczanie w miastach tego typu dróg ma określony cel - m.in. upłynnienie ruchu - zatem możliwość poruszania się z większą prędkością ma swoje uargumentowanie. Ponadto na takiej drodze, gdzie dopuszcza się wyższą od standardowej prędkość, egzaminator ocenia panowanie nad pojazdem przy wyższej prędkości.

 

Kolejną przewiną jest ograniczenie się do korzystania z najwyżej trzech biegów. Tego typu maniera u młodych (stażem) adeptów kierownicy nie bierze się z powietrza - to im pozostaje ze szkolenia. To także ma wpływ na ocenę umiejętności zdającego, tym bardziej, że ocenie podlega także umiejętność oszczędnej i ekologicznej jazdy. Poza tym, wracając do dróg o podwyższonej prędkości, kierujący pojazdem powinien nierzadko użyć także biegu piątego. Zdaje się, że wielu zdających nie ma wręcz pojęcia o jego istnieniu...

 

Omijanie - trudna rzecz?

 

Przy omijaniu zdający trzymają się zbyt blisko omijanych pojazdów czy innych przeszkód, zapominając, bądź nie wiedząc o tym, że gdy muszą ominąć na swojej drodze przeszkodę, która nie zawsze powinna stać w miejscu, w którym stoi, są zwolnieni z zakazu najeżdzania na przykład na linię ciągłą. Oczywiście o ile konieczność zachowania odpowiedniego odstępu od omijanej przeszkody nie pozwoli zmieścić się w granicach "swojego" pasa ruchu. Zmorą jest w takich przypadkach dbałość nie o odpowiedni odstęp od przeszkody z prawej strony, a dbałość o nie najechanie na linię ciągłą z lewej. Skąd mają wiedzieć o tym, że w takich sytuacjach górę bierze wyrozumiałość egzaminatora, jeśli nie od swojego instruktora?

 

Na skrzyżowaniach, oczywiście poza wymuszaniem pierwszeństwa, wpadki mają także dosyć błache przyczyny. Jedną z najczęstszych jest wjazd na skrzyżowanie po oczekiwaniu na czerwonym świetle tylko dlatego, że światło zmieniło się na zielone. Skupiają się tylko na tym jedynym elemencie i gdy widzą "wskakujące" zielone, ruszają bez żadnej refleksji NIE ZWRACAJĄC uwagi na to, czy na skrzyżowaniu nie stoją żadne pojazdy, które "zapuściły korzenie" i nie zdążyły zjechać z poprzedniego cyklu świetlnego. Przy skrzyżowaniach o dużym natężeniu ruchu nie są to wcale rzadkie przypadki. Wówczas taki zdający jest zmuszony zatrzymać się na przykład na przejściu dla pieszych, bowiem za późno zorientował się w sytuacji.

 

Kolejny przypadek to wjazd za sygnalizator przy wyświetlaniu warunkowego skrętu (na przykład w prawo) bez uprzedniego zatrzymania pojazdu. Tutaj możnaby napisać niejedną pracę z socjologi czy psychologii co do zachowania zdających w tej sytuacji, albowiem ten element podczas szkoleń na prawo jazdy wałkowany jest przez każdego instruktora po setki razy. Niestety, wciąż w wielu przypadkach bezskutecznie i tutaj trudno szukać racjonalnych przyczyn takiego zachowania ze strony zdających egzamin. A właściwie niezdających, bowiem egzamin przy tej nieprawidłowości od razu się kończy.

 

Z kolei ci, którzy się zatrzymają przed warunkową strzałką, zapominają czemu to zatrzymanie służy. Albo znowu nie wiedzą? I ponownie: zakodowane mają, że należy się zatrzymać po czym ruszyć. Naprawdę? A upewnić się, czy aby na pewno na przejściu nie ma pieszych? Dwa: upewnić się już za przejściem, czy na drodze z pierwszeństwem przejazdu na pewno nikt nie nadjeżdża? Lwia część osób oblewa właśnie na tym, że dla nich istotą sprawy jest "zatrzymać się przed strzałką a potem ruszyć. Mimo wszystko". Dramat.

 

Standardem są także wymuszenia pierwszeństwa, wielokrotne unieruchamianie silnika, a co najgorsze - powodowane bardzo często próbą ruszania z trzeciego biegu wespół z brakiem zorientowania się przez kierującego, w czym jest problem. A wystarczyłoby w trakcie szkolenia każde unieruchomienie silnika strofować poleceniem: "sprawdź, jaki masz bieg!" ZAWSZE, nawet wówczas, gdy kursant nie ruszył z biegu pierwszego! Tak, by to weszło przyszłemu zdającemu w przysłowiową krew.


Drodzy kursanci: Wy jesteście także winni


Nie brakuje szkoleniowców, którzy nigdy szkolić nie powinni, którzy kursantów traktują tylko i wyłącznie jako źródło szybkiego przychodu, którym nie zależy na dobrym wyszkoleniu. Ufamy jednak, że jest ich mniejszość. Nie brakuje szeroko rozumianych luk systemu, jednak jest to kolejny temat rzeka, bo trudno się nie zgodzić z tezą, że w Polsce przyszłych kierowców uczymy nie jeździć, ale zdać egzamin. Co jednak częściej się nie udaje, na co wskazują statystyki. Jednak nie wszystko da się zrzucić na instruktora, beznadziejną szkołę jazdy, na system, na egzaminatora, na pech czy na stres.

 

Bo przecież wiecie, że generalnie na linie ciągłe (poza powyższymi przypadkami dotyczącymi sytuacji nadzwyczajnych i wyjaśnionych) najeżdżać się nie powinno. A najeżdżacie. Wiecie doskonale, że znak STOP oznacza zatrzymanie się, a nie zwolnienie. A mimo to zdarza się, że się nie zatrzymujecie. Wiecie równie doskonale, a przynajmniej wiedzieć powinniście, że przy każdym przejeżdzaniu przez przejazd kolejowy (także strzeżony!) należy się rozejrzeć. A bywa, że tego podczas egzaminu nie robicie. Wiecie, że warunkowa zielona strzałka oznacza na dobrą sprawę tyle samo, co STOP, a jednak równie często traktujecie ją, jakby jej nie było. Wiecie, że lusterka w pojeździe nie służą celom ozdobnym, a mimo to zmieniacie pas bez ich użycia, wymuszając pierwszeństwo/zajeżdżając drogę innym uczestnikom ruchu drogowego. W końcu wiecie doskonale, do czego służą kierunkowskazy - a na egzaminie zapominacie o ich istnieniu.

 

Wbrew pozorom oraz obiegowym teoriom, że egzamin na prawo jazdy to jedna z trudniejszych sytuacji w życiu, lista czynności, zachowań, zadań, jakie należy wykonać właściwie, by egzamin był prosty jak zrobienie kanapki, która składa się z pieczywa i masła, jest dosyć krótka.

 

Naprawdę jedyne, czego potrzeba, to myślenie za kierownicą, a tym, którym nauka jazdy nie przychodzi łatwo, rozważenie, czy nie lepiej byłoby zainwestować w dodatkowe szkolenie przed pierwszym egzaminem...  

 

13-07-2016Czytaj więcej

Pułapki egzaminacyjne

Zobacz pułapki egzaminacyjne w Twoim mieście.
Sprawdź, jak poprawnie przejechać przez skrzyżowania i problematyczne miejsca na egzaminie praktycznym.

Twoja lokalizacja: pobieram... wybierz

Najlepsze szkoły nauki jazdy

Ranking najlepszych ośrodków szkolenia kierowców w Twoim mieście!
Oceń swój ośrodek, pomóż innym wybrać, gdzie mają pójść na kurs prawa jazdy.
Kobra Nauka Jazdy i Autoserwis Dariusz Szczepański
Szczecin / Aleja Piastów 53/4
Ocena: 5.0
OSK SUKCES
Gniew / Tymawa 11a
Ocena: 5.0
OŚRODEK SZKOLENIA KIEROWCÓW MARCIN (OSKMARCIN)
GARWOLIN / DŁUGA 31/22
Ocena: 5.0
Akademia Jazdy SUFLER
Konin / Chopina 9/38
Ocena: 5.0
Testy na prawko

Testy na prawko

Zdaj prawko razem z nami!

 

Rozwiąż online

Kurs w domu

Kurs w domu

Metodą e-learningu!

 

Zobacz e-learning

Czy mogę odebrać?

Czy mogę odebrać?

Newsletter

Chcesz zdać egzamin na prawo jazdy? Zapisz się do newslettera i otrzymuj na bieżąco newsy od specjalistów.

Nasi partnerzy