Masz pytanie? Potrzebujesz porady w sprawie prawka?
Nasz ekspert odpowie na Twoje pytania Poradź się eksperta

Aktualności

Kolejna rewolucja - tym razem w egzaminowaniu!Kolejna rewolucja - tym razem w egzaminowaniu!

Pomysły na rewolucje w branży szkolenia kandydatów na kierowców w ostatnim czasie są coraz śmielsze. Po tych dotyczących szkolenia przyszedł czas na te, które dotyczą egzaminowania. O zamyśle zmian już otwarcie mówią przedstawiciele ministerstwa. 

 

Kilka dni temu informowaliśmy o zmianie przepisów, co tu dużo kryć, mocno kontrowersyjnej. Szkoleniem - a właściwie doszkalaniem - kandydatów na kierowców, jeszcze przed egzaminem, będą mogli zająć się rodzice/opiekunowie prawni. Więcej na ten temat - TUTAJ. 

 

Tym razem jednak informuje o zmianach, które miałyby dotyczyć Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego, egzaminatorów i samych egzaminów. Przede wszystkim ośrodki egzaminacyjne pozostaną "pod egidą" samorządów, ale sami egzaminatorzy nie będą zatrudniani przez WORD, a przez wojewodę, co oznacza, że staną się urzędnikami administracji rządowej. Dziś nadzór na ośrodkami egzaminacyjnymi i egzaminatorami sprawuje marszałek województwa, a nie wojewoda. Różnica jest ogromna, bowiem wojewoda jest urzędnikiem z nadania rządu (jest przedstawicielem premiera w terenia), a marszałek jest wybierany przez radnych sejmiku województwa, a ci z kolei - przez wyborców w wyborach samorządowych. 

 

"Przeniesienie" egzaminatorów do urzędów wojewódzkich oznacza dokładnie to, o czym mówiono od dawna - pieniądze z egzaminów będą trafiały także do administracji rządowej, a ośrodki egzaminowania będą utrzymywane z pieniędzy publicznych, a nie z własnego budżetu i własnych przychodów. Takie rozwiązanie argumentuje się w resorcie tym, iż "przynajmniej nie będzie podejrzeń, że ludzie są oblewani, bo WORD chce zarobić". 

 

Jeżeli chodzi o przebieg egzaminu praktycznego, to ministerstwo chce zrewolucjonizować materię przerywania egzaminu w sytuacji, gdy zdającego eliminuje błąd skutkujący zarówno wynik negatywny sprawdzianu, jak i konieczność przerwania egzaminu. Resort chce, by nawet w przypadku takiego błędu, który dziś kończy (przerywa) egzamin, ten mógł zostać kontynuowany. W myśl zasady: zapłacono za egzamin, to niech zdający ma prawo wykorzystać cały przewidziany nań czas i niech ma możliwość "wyjeździć" go do końca, nawet ze świadomością wyniku negatywnego. Możliwość wyjazdu w miasto mieliby mieć również zdający, którzy "oblali" na placu manewrowym.

 

- Manewr czy zachowanie kierowcy, które powoduje że on nie zdaje egzaminu nie może wpływać na to, że egzamin nie jest dalej kontynuowany - argumentuje minister Andrzej Adamczyk. O planach "na zmiany" opowiadał dziś w radiu RMF minister Adamczyk. 

 

Oczywiście, póki co, są to pomysły a nie wiążące przepisy. Ale od czegoś trzeba zacząć... 


11-07-2018Czytaj więcej
Kraków: Hyundai autem egzaminacyjnym?Kraków: Hyundai autem egzaminacyjnym?

W Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego (MORD) otwarto koperty w postępowaniu przetargowym na dostawę pojazdów egzaminacyjnych. Wpłynęły dwie oferty - na hyundaia i20 oraz peugeota 208. Tańszy okazał się model koreańskiego producenta. 

 

Krakowski ośrodek egzaminacyjny planuje zakup aż 45 pojazdów wykorzystywanych do egzaminowania na kategorię B prawa jazdy, przy czym część z nich trafiłaby do oddziału w Oświęcimiu. Zamówienie dotyczy również jednego pojazdu dla kategorii B+E. Obecnie MORD egzaminuje na kia rio (w Krakowie) i toyotach yaris (w Oświęcimiu). Kandydaci do uprawnień "na lawetę" są obecnie egzaminowani z wykorzystanie chevroleta captivy. 

 

W przetargu do zamawiającego wpłynęły tylko dwie oferty. Ta dotycząca peugetoa 208 opiewała na kwotę ponad 5,2 mln złotych; oferent proponujący hyundaia i20 oczekuje zapłaty w kwocie... około 1,3 mln złotych. W obu kwotach każdego z oferentów zawiera się również dostawa pojazdu dla kategorii B+E i w obu przypadkach każdy z oferentów proponuje forda s-max.  

 

Co ważne, w ramach zapłaty oferent pod dwóch latach będzie musiał wymienić pojazdy na nowe. Ostateczna decyzja odnośnie tego, która z ofert zostanie wyłoniona, ma zapaść jeszcze w lipcu. Głównym kryterium jest cena, ale nie wyłącznym. Mimo to trudno oczekiwać, że zostanie wybrana oferta droższa - i to czterokrotnie od konkurencyjnej. 

09-07-2018Czytaj więcej
Instruktora zastąpi rodzic!Instruktora zastąpi rodzic!

O tym, że szykuje się kolejna rewolucja w szkoleniu kandydatów na kierowców wiadomo od pewnego czasu. Dziś plany zostały dosyć poważnie zmaterializowane, bowiem Ministerstwo Infrastruktury przekazało właśnie do kancelarii premiera projekt ustawy, w myśl której doszkoleniem kandydatów na kierowców będą mogli zająć się na przykład... rodzice. 

 

To oczywiście nie jest jeszcze obowiązujący akt prawny i by takim się stał, daleka droga. Przynajmniej w teorii, za to w praktyce - już niekoniecznie. Jak będzie, to się dopiero okaże. Tak czy inaczej resort chce, by rodzice (opiekuni prawni) kandydata na kierowcę (kursanta) mogli go szkolić po ukończeniu nauki w ośrodku szkolenia kierowców a przed zdaniem egzaminu. Co ciekawe: w myśl projektowanych zmian taki "kursant" nie będzie się musiał wcale spieszyć ze zdawaniem egzaminu, bowiem czas między szkoleniem w OSK a egzaminem będzie mógł wynieść... aż rok, a niewykluczone - czego chciałoby ministerstwo - nawet dwa lata

 

Przepisy, jeśli zostałyby uchwalone w takim kształcie, obniżałyby również wiek, w jakim można zapisać się na kurs prawa jazdy do 17 lat (tak, jak miało to miejsce w Polsce jeszcze kilkanaście lat temu). By móc zasiąść za kierownicą już bez instruktora nauki jazdy, ale pod opieką rodzica (lub innego opiekuna prawnego, który nie jest rodzicem) taki młody człowiek będzie musiał mieć ukończone szkolenie praktyczne w ośrodku oraz zaliczony egzamin wewnętrzny. Warunki spełnić będzie musiał również opiekun: minimum pięcioletni staż w posiadaniu prawa jazdy. Umiejetności i doświadczenia za kierownicą takiego "pseudo-instruktora" badał w żaden sposób nikt nie będzie, co sprowadza się do tego, że osoba posiadająca od 5 lat prawo jazdy, a niekoniecznie będąca praktykującym kierowcą, będzie miała GORSZE umiejętności od kursanta, który właśnie skończył szkolenie. 

 

Pojazd, w którym miałoby się odbywać "szkolenie rodzicielskie" będzie musiał być dodatkowo oznakowany, jednak NIE BĘDZIE musiał być dodatkowo wyposażony np. w pedał hamulca po prawej stronie (tak, jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnej "elki"). Szkolenie pod okiem rodzica/opiekuna prawnego będzie też obwarowane dodatkowymi ograniczeniami prędkości: maksymalnie 50 km/h na obszarze zabudowanym i 80 km/h poza nim. 

 

Na tę chwilę nie wiadomo, jak na tego typu pomysły zapatrywać się będą ubezpieczyciele. Ale już teraz można ze sporą dozą pewności stwierdzić, że nie będą brali odpowiedzialności za zdarzenia, do jakich może dochodzić podczas takich szkoleń. Chyba, że towarzystwa ubezpieczeniowe wprowadzą do oferty dodatkowe, zapewne nietanie, polisy szkoleniowe. Póki co - rozwiązań brak. 

 

Oczywiście nie brakuje głosów krytycznych na cały zamysł tak rewolucyjnych zmian. Stanowcze "nie" mówi chociażby policja; o niweczeniu pracy instruktorów mówią także branżowe stowarzyszenia instruktorów i ośrodków szkolenia. Mają tutaj na myśli kwestie wpajania - nierzadko nieświadomie! - złych nawyków wobec młodych kandydatów na kierowców ze strony "doświadczonych" rodziców. Nie jest żadną tajemnicą, że ogromna część polskich kierowców, nawet z wieloletnim doświadczeniem za kierownicą, porusza się po drogach sprawnie i bezkolizyjnie, ale bardzo często niezgodnie z przepisami i z niewłaściwymi nawykami, czego nawet nie są świadomi. A to oznacza, że w przekazywaniu błędnych rad podopiecznym wcale nie musi być z ich strony obecna zła wola. To wszystko "wyjdzie" dopiero na egzaminie. 

 

Pogląd, że takie dodatkowe jazdy zamiast doszkalać mogą wyrządzić więcej szkody jest w pełni uzasadniony. Młody kierujący, świeżo po odbytym kursie, najlepiej zna przepisy i to jest fakt niezaprzeczalny. Jest również najgrzeczniejszy na drodze - przynajmniej przez jakiś czas. Owszem, nierzadko bardzo krótki, ale jednak. Rady rodziców, którzy często pozwalają sobie na krytykę wobec metod nauczania i tego, co instruktorzy przekazują swoim podopiecznym, mogą pozostawiać wiele do życzenia i tak naprawdę umniejszać umiejętności pozwalające na zdanie egzaminu, zamiast je zwiększać. Stąd właśnie opinia branżowców o niweczeniu pracy profesjonalnych instruktorów, którzy przez minimum 30 godzin starali się przygotować adepta do zdania egzaminu. Po roku czy dwóch od kursu wszystko, co najcenniejsze, a otrzymane od instruktora, po prostu wyparuje przed państwowym egzaminem.

 

I być może właśnie tutaj leży problem,  bowiem polski system szkolenia skorelowany jest nierozerwalnie z systemem egzaminowania, a co za tym idzie, niekoniecznie szkolimy dobrej jazdy, ale tego, jak... zdać egzamin. Poluzowanie zasad regulujących tylko element szkolenia - w naszej ocenie - nie sprawi, że zdawalność wzrośnie. Rodzice mają zdecydowanie mniejszą wiedzę, jak przygotować podopiecznego do egzaminu. Za to mają niewątpliwie największą wiedzę, jak zostać najlepszym kierowcą. W swoim, rzecz jasna, mniemaniu.

 

Pomysłodawcy twierdzą, że dodatkowa możliwość szkolenia pod okiem np. rodziców pozwoli na zwiększenie zdawalności, bowiem do egzaminu stawać będą osoby nawet po wielomiesięcznym "domowym szkoleniu", zatem mocno opierzone. W naszej ocenie to bardzo daleko wysunięta teza...  Popuśćmy zatem wodze fantazji i odpowiedzmy na pytanie: skoro proponowane rozwiązania są kuriozalne, to jakie w zamian? 

 

Zaznaczmy: to fantazjowanie. Ale czy nie lepszym byłoby podzielenie egzaminu państwowego na dwa etapy czy poziomy? Wciąż pozostałaby możliwość pozytywnego przezeń przebrnięcia za pierwszym razem i uzyskania wyniku "w pełni pozytywnego", co skutkowałoby otrzymaniem uprawnień w dotychczasowym trybie. Nadal pozostałaby forma jego kompletnego oblania, co skutkowałoby tylko i wyłącznie możliwością podejścia do kolejnego egzaminu oraz ewentualnego doszkolenia, ale z profesjonalnym instruktorem. Ale również możnaby wprowadzić "pośredni" wynik egzaminu, który nie zezwalałby na wyrobienie uprawnień, ale właśnie na zdobywanie doświadczeń pod okiem opiekuna prawnego, jednak przez zdecydowanie krótszy czas niż dwa lata, czy rok, za to np. przez kilka tygodni. Niech to, czy osoba nadaje się do doszkolenia - nazwijmy je półprofesjonalne - weryfikuje jednak egzaminator, a nie przepis ustawy nadający to prawo każdemu kursantowi i każdemu rodzicowi (spełniającemu czysto formalny wymóg stażu posiadania uprawnień). No i przydałby się także egzamin weryfikujący dla takiego rodzica. 

 

Zagadką pozostaje też to, co należy rozumieć pod pojęciem opiekuna prawnego w kontekście proponowanych zmian. Bowiem czy 60.letni rodzic jest opiekunem prawnym 40.letniego syna, który dopiero teraz stara się o prawo jazdy i będzie mógł być szkolony przez ojca? I co ze starszymi "kursantami" lub nawet młodymi, np. 19.letnimi, ale nieposiadającymi rodziców a z racji pełnoletności, także opiekunów prawnych? Z jednej strony rozumiemy zapis zezwalający tylko rodzicom na doszkalanie, by nie dochodziło do sytuacji, w której "kumpel uczy kumpla", a z nauką nie ma to wiele do czynienia, a co najwyżej z zabawą. W dodatku nieodpowiedzialną. Jednak przykład dorosłego już 18-latka (czy osoby starszej niż ta, która właśnie uzyskała pełnoletność) nieposiadającego rodziców i opiekunów (bo opiekunów prawnych na tym etapie życia już nie potrzebuje) pokazuje, że zostanie on wykluczony z tańszej możliwości dodatkowych jazd. A przede wszystkim taki przykład pokazuje, jak proponowane zmiany są kuriozalne, nieprzemyślane i pisane na kolanie.

 

I jeszcze jedno: dlaczego rodzic będzie miał prawo douczać swoją podrośniętą pociechę, a małżonek nie będzie mógł uczyć małżonki (i odwrotnie)?

 

Jest jednak pewna kwestia, która napawa nas optymizmem co do proponowanych zmian. Gdyby zostały uchwalone i zaczęły obowiązywać, to wysoce prawdopodobne jest, że egzamin wewnętrzny w ośrodku szkolenia kierowców przestanie być fikcją. Wszak wyłącznie pozytywny jego wynik zezwoli rodzicom na szkolenie przyszłych kierowców. 

03-07-2018Czytaj więcej
Pojeździmy bez dokumentu - WRESZCIE PEWNE!Pojeździmy bez dokumentu - WRESZCIE PEWNE!

Tym razem nie ma odwrotu i wreszcie znamy ostateczny termin wejścia w życie przepisów, które zezwolą na prowadzenie pojazdów bez dokumentów pojazdu - dowodu rejestracyjnego i potwierdzenia zawarcia poliscy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC). 

 

Pierwotnie możliwość ta miała obowiązywać już w czerwcu, jednak nie był na to w pełni gotowy system CEPIK 20. Chodziło przede wszystkim o możliwość "wirtualnego zatrzymania dowodu rejestracyjnego", czyli sytuacji, gdy zatrzymany pojazd nie spełniał wymogów dopuszczenia do ruchu a jego kierujący nie posiadał przy sobie dowodu rejestracyjnego. A w takich przypadkach niezbędna byłaby możliwość wirtualnego zapisu w systemie o zatrzymaniu dowodu, tak, by hipotetycznie rzecz ujmując informację tę miał funkcjonariusz przeprowadzający kolejną kontrolę. 

 

Skąd wiadomo, że przepisy wejdą ostatecznie w życie? Stosowny w tej sprawie komunikat wydał i opublikował Minister Cyfryzacji. Bez dokumentów pojazdu będzie można jeździć legalnie od 1 października 2018 roku. Wciąż obowiązkowym dokumentem będzie prawo jazdy. Zniknie tym samym sankcja w postaci mandatu karnego za brak dowodu czy polisy - po 50 zł za każdy dokument. Nadal taki sam mandat obowiązywał będzie za jazdę bez dokumentu uprawnień do prowadzenia pojazdu (oczywiście w przypadku, gdy uprawnienia posiadamy, jednak zapomnieliśmy zabrać ze sobą dokument). 

 

Co istotne: dowód rejestracyjny będzie wciąż niezbędny chociażby w trakcie wykonywania badania technicznego (przeglądu) w stacji diagnostycznej. Warto zatem nie traktować go jak kartę pojazdu, co do której bardzo często nie wiemy, gdzie się podziała (a najczęściej jest potrzebna dopiero przy sprzedaży pojazdu) i po kilku latach często jest ogromny problem z jej odnalezieniem. Dokumenty (dowód i polisa) niezbędne będą także przy wyjeździe za granicę. 

 

02-07-2018Czytaj więcej
Koniec z wymianą tablic w pojeździe?Koniec z wymianą tablic w pojeździe?

Aktualnie w Polsce mamy obowiązek wymiany tablic rejestracyjnych. Jeżeli mieszkamy np. w Pile, a
kupimy samochód zarejestrowany w Bydgoszczy, to musimy wymienić tablice rejestracyjne na takie,
które odpowiadają naszemu miejscu zamieszkania - najczęściej powiatowi. Koszt takiej operacji to 180,50 zł.

 

Zwolnieni z tego obowiązku jesteśmy tylko wtedy, kiedy kupimy auto zarejestrowane w tym samym powiecie. Sytuacja ma się zmienić, bowiem ministerstwo infrastruktury szykuje zmiany w prawie, które zniosą obowiązek wymiany tablic rejestracyjnych.


- Na życzenie kupującego w innym województwie, w innym powiecie będzie można pozostawić tablice
rejestracyjne dotychczasowe, na których jeździ samochód - zapowiada minister Andrzej Adamczyk i
zmiany tłumaczy chęcią zaoszczędzenia kierowcom czasu i pieniędzy: - Trzeba po prostu życie
ułatwiać tam, gdzie jest to możliwe.


Kiedy nowe prawo wejdzie w życie (i czy w ogóle), tego na ten moment nie wiadomo, gdyż ministerstwo nie przekazało jeszcze żadnych konkretnych informacji. Ale przypuszcza się, że skoro minister o sprawie wypowiada się tak otwarcie, to zmian możemy spodziewać się już w przeciągu kilku najbliższych miesięcy.

28-06-2018Czytaj więcej
Instruktor Roku 2018 wyłoniony!Instruktor Roku 2018 wyłoniony!

W miniony weekend w Pile odbył się Finał XIX edycji Konkursu Instruktor Roku. Zawody połączono z obchodami XX.lecia istnienia Stowarzyszenia Instruktorów i Ośrodków Szkolenia Kierowców w Pile, które było wespół z Polską Federacją Stowarzyszeń Szkół Kierowców było organizatorem konkursu. 

 

Zawody rozpoczęły się w piątkowe popołudnie (22 czerwca) od sprawdzianu z wiedzy o przepisach ruchu drogowego i pierwszej pomocy przedmecznej. Wieczorem odbył się uroczysty bankiet, na którym podsumowano działalność pilskiego stowarzyszenia, fetowano jego jubileusz i uhonorowano zasłużonych członków oraz partnerów, w tym sponsorów.

 

 

Do instruktorów zwrócił się senator RP Mieczysław Augustyn: - To, co robicie, to ogromna i satysfakcjonująca praca. Rozwijajcie się i budujcie swoje wewnętrzne standardy. Życzę wam wytrwałości.  Senator, wraz z Prezydentem Miasta Piły, objął patronat honorowy nad wydarzeniem. 

 

 

Głos zabrał również radny Rady Miejskiej w Pile, Jacek Bogusławski, właściciel firmy SPH CREDO, który pogratulował Stowarzyszeniu Instruktorów i Ośrodków Szkolenia Kierowców z Piły zaszczytnego jubileuszu, a instruktorom życzył powodzenia podczas sobotniego turnieju praktycznego, który odbędzie się na terenie Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Pile. 

 

 

 

Sobotę zarezerowano dla konkurencji sprawnościowych, które rozgrywane były w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Pile. W konkursie wzięło udział trzydzieścioro uczestników, w tym sześć kobiet. 

 

 

 

Zawody składały się z pięciu konkurencji. Pierwszą z nich był wspomniany już test z przepisów ruchu drogowego i z zasad udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej (w teorii). Konkurencje praktyczne to słynna już próba stewarda, zwany w tym roku "talerzem z piłką", próba Sir Lancelota, jazda pojazdem z wykorzystaniem trolejów i udzielanie pierwszej pomocy przedmedycznej w praktyce. 

 

W rozbiciu na konkurencję pierwsze miejsca zajęli:

 

1. Przepisy - Natalia Sobolewska z Bydgoszczy. 

2. Talerz z piłką - Zbigniew Hyży z Piotrkowa Trybunalskiego.
3. Próba Sir Lancelota - ponownie Zbigniew Hyży z Piotrkowa Trybunalskiego.
4. Troleje - Marcin Kunda z Gdyni.
5. Pomoc przedmedyczna - ponownie Natalia Sobolewska z Bydgoszczy. 

 

 

W klasyfikacji generalnej poszczególne miejsca klasyfikowały się następująco:

 

Miejsce pierwsze na podium zajął Jarosław Kliś z Katowic, uzyskując łącznie 225 punktów. Miejsce drugie zdobył Zbigniew Hyży z Piotrkowa, uzyskując 216 punktów. Trzecie miejsce uzyskał Mariusz Grzelak reprezentujący OIGOSK z Koszalina, zdobywając 206 punktów. 

 

 

Miejsca czwarte, piąte i szóste w klasyfikacji generalnej uzyskali odpowiednio Dariusz Białobrocki ze Szczecina, Karol Waluśkiewicz z Krakowa oraz Ireneusz Tausz z Piły. Uzyskali oni odpowiednio 200, 201 i 204 punkty. 

 

 

Wśród instruktorek najlepszą okazała sie Natalia Sobolewska z Bydgoszczy. Drugie miejsce zdobyła Anna Kowalska-Kliś z Katowic a trzecie Katarzyna Bryk z Piotrkowa Trybunalskiego. 

 

Uhonorowano również najlepszego wśród najmłodszych i najlepszego wśród najstarszych uczestników konkursu. I tak: najlepszy juniorem okazał się Artur Cichacki z Bydgoszczy, a seniorem - Ireneusz Tausz z Piły. 

 

 

 

Studio Promocyjno Handlowe CREDO, wydawca naszego serwisu, było jednym z głównych sponsorów Finału Konkursu i fundatorem nagród. 

 

 

 

 

 

25-06-2018Czytaj więcej

Pułapki egzaminacyjne

Zobacz pułapki egzaminacyjne w Twoim mieście.
Sprawdź, jak poprawnie przejechać przez skrzyżowania i problematyczne miejsca na egzaminie praktycznym.

Twoja lokalizacja: pobieram... wybierz

Najlepsze szkoły nauki jazdy

Ranking najlepszych ośrodków szkolenia kierowców w Twoim mieście!
Oceń swój ośrodek, pomóż innym wybrać, gdzie mają pójść na kurs prawa jazdy.
Kobra Nauka Jazdy i Autoserwis Dariusz Szczepański
Szczecin / Aleja Piastów 53/4
Ocena: 5.0
OSK SUKCES
Gniew / Tymawa 11a
Ocena: 5.0
OŚRODEK SZKOLENIA KIEROWCÓW MARCIN (OSKMARCIN)
GARWOLIN / DŁUGA 31/22
Ocena: 5.0
Akademia Jazdy SUFLER
Konin / Chopina 9/38
Ocena: 5.0
Testy na prawko

Testy na prawko

Zdaj prawko razem z nami!

 

Rozwiąż online

Kurs w domu

Kurs w domu

Metodą e-learningu!

 

Zobacz e-learning

Czy mogę odebrać?

Czy mogę odebrać?

Newsletter

Chcesz zdać egzamin na prawo jazdy? Zapisz się do newslettera i otrzymuj na bieżąco newsy od specjalistów.

Nasi partnerzy